Facebook

Kwa-kwa-rakwy, wszędzie kwa-kwa-rakwy!

2017-02-09 10:57:02

Kiedyś, dawno temu, oj bardzo dawno temu, to był ze mnie ustosunkowany człowiek. Miałem takiego znajomego, który z jakiegoś niewiadomego powodu sporo życia znał, nieco za dużo, jak na stosunkowo młody wiek. Wiele na przykład opowiadał o życiu i zwyczajach włoskiej mafii. W trakcie jednej z takich opowieści padło słowo „kwa-kwa-rakwa” mające być epitetem pod czyimś tam adresem.
Kwa-kwa-rakwy to ponoć jeden z gatunków ludzkich. Taki niby sapiens, niby homo, ale z pewnymi ułomnościami naturalnego pochodzenia. Pisząc „homo” mam oczywiście na myśli „człowiek”, a nie zbok. Wszelkie zboki dla mafii nie mieściły się w kategorii „kwa-kwa-rakwy”. „ Kwa-kwa-rakwom” się współczuło, ale oni ciągle byli ludźmi. Ci drudzy już niekoniecznie. To już zależało od przyjętej nomenklatury i miłosierdzia danego mafioza.
No, ale nie o zbokach miałem wszak pisać.
Po tej rozmowie wielokrotnie rozglądałem się wokół siebie, ba, nawet w lustro spoglądałem poszukując takiej „kwa-kwa-rakwy” w polskich warunkach. Kto to taki, jak go wyróżnić, jak go scharakteryzować? No przecież, jeśli istnieje jakiś gatunek, trzeba go określić. Czasami porównywałem ten typ do naszych rodzimych „lemingów”. Porównanie bliskie, ale jednak to chyba nie to.

Dziś już wiem! „Kwa-kwa-rakwy” to ludzie bardzo wierzący. Tak! Poważnie! Oni ślepo wierzą w każdy dogmat, we wszystko, co im zostanie do wierzenia podane. Zgodnie z zasadami nie myślą nad tym, nie kwestionują, zawsze są gotowi do śmiertelnej walki w obronie dogmatu.
Mniej zorientowanym w sprawach religii wyjaśnić śpieszę, że dogmat, to coś, czego nie da się racjonalnie wyjaśnić a trzeba w niego wierzyć. Dla przykładu, dogmatem jest prawda wiary o wiecznym dziewictwie Najświętszej Maryi Panny. No bo jak sobie wytłumaczyć, że niewiasta poczęła i porodziła Syna, a jednocześnie pozostała dziewicą? Nie da się, a wierzyć trzeba. Inaczej won z Kościoła.
„Kwa-kwa-rakwy zatem święcie wierzą w dogmaty. Jest jeden problem. Nie są to dogmaty Kościoła Powszechnego. To są dogmaty Złotego Cielca reprezentowane przez jego „kościół”. Ten „kościół” postawił na swym ołtarzu dobrobyt, złoto, stanowiska, wpływy a przede wszystkim władzę. Zmienia swą nazwę, retorykę, siedzibę „kapłanów” i metody działania, ale cel jest zawsze ten sam. Zachować jak najwięcej dla siebie. Narzędzi do jego osiągnięcia jest wiele, ale jednym z nich jest karmienie „kwa-kwa-rakw” dogmatami.

Nic tak dobrze nie wyjaśnia zagadnienia, jak konkretne przykłady:
Kim jest „karzeł”, „kurdupel” itp. każdy wie. Urósł nam tylko 167 cm. Zatem musi być jakiś przygłupi. No bo jakby inaczej. Gdzie takiemu karłowi mierzyć się na przykład z prezydentem Francji Nicolasem Sarkozym, człowiekiem mądrym, światowym i jakże postępowym! I powiedz teraz takiej „Kwa-kwa-rakwie”, że Sarkozy w butach ma dokładnie tyle samo wzrostu, co Kaczyński. Natychmiast zatka uszy, jak uczy Talmud, i podniesie krzyk, że demokracja zagrożona.
W ostatnim czasie, gdy IPN dowiódł, że Bolek to Bolek a nie Lola, pewna dziennikarzyna zadała tak charakterystyczne dla swego gatunku pytanie: „Po co oni to badają?” Ją nie interesuje prawda, czy prezydent Najjaśniejszej był kapusiem, czy był szantażowany przez obce służby czy państwa. Ona tego nie chce wiedzieć. Jaj nakazali wierzyć w wielkość Bolka, więc wierzy. Broń Boże nie wolno się zastanowić! Co to, to nie! Zastanawianie się rodzi pokusę myślenia a myślenie… jest niebezpieczne. Gdzie ono może zaprowadzić!

Znajdźmy inny przykład. Oto niejaki Soros, węgierski Żyd z USA, sypnął groszem swoim polskim sługom, aby ci mogli skuteczniej bronić demokracji. O tym, że jest ona w Polsce zagrożona to wie już każde dziecko w rodzinie pobożnego „kwa-kwa-rakwy”. Tego tłumaczyć nie ma potrzeby. Faszystowska władza w Polsce jest dogmatem. Cicho-sza! Nie mów, nie myśl. Nie zastanawiaj się, jak to jest, że w faszystowskim kraju ogromna większość mediów należy do sił wspierających opozycję. Nie zastanawiaj się, czemu ci faszyści od tego karła nie rozpędzają strzałami „pokojowych” demonstrantów ubliżającym inaczej myślącym, ciskających czymś w ludzi, nękających posłów i członków rządu. Nie myśl nad tym, bo zwątpisz w dogmat.

W każdym wyznaniu są dogmaty ważne i ważniejsze. We wspólnocie Złotego Cielca jest nim obecnie przekonanie „ja jestem demokratą”. Skoro tak, to szanuję wolność wyboru każdego człowieka. Weźmy takich „inaczej kochających”. Populacja niewielka, partnera do kopulacji trudno znaleźć. Ludzie patrzą jakoś tak podejrzliwie, niedemokratycznie. Trzeba im demokratycznie pomóc. Najlepiej iść z wykładami o różnych skłonnościach do szkół. Klasy nim młodsze, tym chłonniejsze. Szkoła świecka, konstytucja gwarantuje nam wolność, to niby czemu nie? Dawaj państwowe i unijne pieniążki przeliczać na wydrukowane broszury, z których dzieci nauczą się, jak kolega koledze czy koleżanka koleżance może…Kolejna korzyść, to fakt, że ciąży z tego nie będzie. Choć, jedna z nowoczesnych profesorek zapewniała, że w „rodzinach” homoseksualnych rodzi się tyle samo, a może nawet więcej dzieci niż w tych staroświeckich. To też kobita wierząca i broniąca dogmatów. Jej koleżanka z partii „Nowoczesna” również poszła bronić demokracji w jakiejś szkole. Poszła rozpędzić wykład o Żołnierzach Wyklętych. Demokracja musi być, ludzie prawdy poznać nie powinni. Może dlatego, że prawda ta godziłaby w dogmaty…
Złoty Cielec bez dogmatów się nie ostoi. Nie ma dogmatów, nie ma wyznawców, nie ma obrony przed skarbówką czy inspekcją pracy. Dosyć. Trzeba działać towarzysze. Ku chwale demokracji!

PIOTR KORYCKI
p.korycki@nowodworski.info

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *