Facebook

Kto odejdzie ze Świtu?

2015-06-25 1:21:31

Zmiana trenera, kilka nowych twarzy i bardzo przeciętna gra – tak w wielkim skrócie można podsumować sezon ligowy, który piłkarze Świtu zakończyli w sobotę 7 czerwca

„Biało-zielonych” prowadziło w tym sezonie dwóch szkoleniowców. Na początku pieczę nad zawodnikami panował Igor Gołaszewski. W przerwie zimowej jego miejsce zajął Marek Papszun.

Ten pierwszy pracę rozpoczął jeszcze jako trener drugoligowego Świtu. Nie udało mu się jednak utrzymać rozgrywek na poziomie centralnym w Nowym Dworze.

 

Najgorszy wynik na półmetku

Od początku sezonu 2014/2015 drużyna znacząco się zmieniła – z zespołu odeszło wielu zawodników, a ich miejsce zajęli głównie młodzi piłkarze. Wśród nich Piotr Basiuk, jeden z bardziej trafionych transferów w Świcie w ostatnich latach. Młody pomocnik stał się od razu pierwszoplanową postacią zespołu Gołaszewskiego i często ciągnął zespół do przodu w ofensywie.

Bardzo przydatnym wzmocnieniem był też Patryk Koziara. Trzeci najskuteczniejszy strzelec Świtu zdecydowanie uspokoił i poprawił grę Świtu w środku pola.

O sile tej drużyny stanowili również doświadczeni zawodnicy tacy jak Przemysław Szabat, który przez cały sezon – również pod wodzą trenera Papszuna – był nie tylko kapitanem, ale też liderem Świtu.

Na koniec rundy Świt jednak plasował się na 9. miejscu w ligowej tabeli. Nowodworzanie wygrali sześć spotkań, tyle samo przegrali, a pięć meczów zakończyło się podziałem punktów. Bilans bramek zespołu Igora Gołaszewskiego nie był jednak zbyt dobry. Karol Domżał, który stał między słupkami, wpuścił aż 25 bramek. Jego koledzy nie potrafili skutecznie znaleźć drogi do bramki rywali i tak Świt strzelił tylko 18 goli i był to najgorszy wynik na półmetku rozgrywek o mistrzostwo III ligi łódzko-mazowieckiej.

 

Czas na zmiany

Taki rezultat i wysokie aspiracje doprowadziły do zmiany szkoleniowca. Do klubu przyszedł Marek Papszun. Od początku swojej pracy zaczął wprowadzać zmiany. Z zespołem pożegnali się: Jakub Stepnowski – młody, niezwykle perspektywiczny zawodnik, ale nie dostający odpowiedniej liczby szans; Marek Osiński, który swoją przygodę ze Świtem skończył już po pół roku i wrócił powrotem do Żbika Nasielsk. Zespół opuścił też Adam Gołaszewski. Rafał Melon odszedł do Hutnika Warszawa, a Mateusz Makowski zmienił tylko role w klubie. Z zawodnika stał się masażystą.

W zespole pojawiło się też kilka nowych twarzy jak: Michał Steć, Paweł Broniszewski, Marcin Kozłowski, Rafał Pachelski czy Michał Złotkowski. Trzej pierwsi mieli pewne miejsce w podstawowej jedenastce. Jednak ta wyglądała nieco inaczej niż do tej pory. Świt grał innym ustawienie. Popularną w piłkarskim świecie czwórkę obrońców zastąpiła modna w ostatnim czasie wśród młodych trenerów trójka. Tak też było w Świcie. Czy było to na pewno dobre posunięcie mimo panującej mody ? Raczej nie – liczby bramek co prawda zmieniły się i Świt zaczął strzelać więcej i tracić mniej goli, ale nie przełożyło się to na wyniki. Świt wygrał tylko o jedno spotkanie więcej niż jesienią.

Warto zauważyć, że jeden z meczów Świt wygrał automatycznie po wycofaniu się GKP Targówek. Przełożyło się to na tabelę końcową, bowiem Świt zajął siódmą lokatę. W tabeli rozgrywek wiosennych plasował się jednak również na dziewiątym miejscu.

Statystyki w wielkim skrócie

Nieco lepiej układa się za to bilans bramkowy. Nowodworzanie stracili 19 bramek, co jest trzecim wynikiem na wiosnę. Jednak pięć z nich to mecz z Radomiakiem, w którym jeszcze bronił Karol Domżał. Później już było tylko lepiej. Między słupki wszedł Radosław Libera i wpuścił tylko 14 bramek, wielokrotnie ratując swoich kolegów z linii obrony.

„Biało-zieloni” też więcej razy znaleźli drogę do bramki rywali. Na wiosnę strzelili aż 27 bramek. Dużą bolączką zawodników Świtu był w tym sezonie fakt, że z własnego boiska nie potrafili stworzyć Twierdzy nie do zdobycia. Nowodworzanie na własnym boisku co prawda przegrali tylko cztery mecze, jednak aż pięć zremisowali, co pozwoliło im zdobyć na własnym boisku 29 punkty, czyli niemal sześćdziesiąt procent całego bilansu punktowego za sezon (49 pkt.).

Słabo było również na wyjazdach, gdzie Świt wygrał tylko pięć spotkań oraz pięć zremisował. W ostatecznym rozrachunku bilans bramek Świt miał dodatni. Strzelając w całym sezonie 45 i tracąc 44. W spotkaniach u siebie wyglądało to całkiem dobrze – 23 bramki strzelone przy 18 straconych. Mecze wyjazdowe można zaliczyć na plus, bowiem różnica straconych bramek względem strzelonych wynosi tylko -4.

Patrząc na pozostałe zespoły Świt był wyraźnym ligowym średniakiem. Zyskał przewagę 15 punktów na strefą spadkową. Do pierwszego miejsca premiowanego walką w barażach była już zdecydowanie większa strata. 26 oczek dzieliło Świt i Radomiak Radom, który zdecydowanie zdeklasował rywali. Drugi Ursus miał nad Świtem 11 punktów przewagi. Podobnie było też ze straconymi bramkami. Zdecydowanie najlepszy był Radomiak, który strzelił 61 goli tracąc przy tym 19. Ursus pokonywał bramkarza rywali 51 razy, a 27 razy bramkarz Ursusa wyciągał piłkę z własnej siatki.

 

Pierwsze ruchy kadrowe po urlopach

Warto zaznaczyć też postawę Świtu w Pucharze Polski. Tam w dwóch pierwszych meczach „biało-zieloni” męczyli się ze zdecydowanie słabszymi rywalami, ostatecznie wygrywając oba spotkania. W decydującym o występie w finale Pucharu wojewódzkiego przegrali z Legią II złożoną niemal z zawodników drużyny juniorów.

Zdecydowanym liderem drużyny był w tym sezonie Patryk Koziara, który wystąpił w największej liczbie, bo 31 meczów. Taką samą liczbę spotkań ma na swoim koncie Piotr Basiuk. Młody pomocnik był liderem drużyny, kiedy prowadził ją Igor Gołaszewski. Pod wodzą Marka Papszuna – przez dziwne i niezrozumiałe decyzje trenera oraz popularne „wędki” – stał się mniej pewny i jego gra straciła na jakości. Koziara zaś nie schodził w swoich występach poniżej pewnego poziomu, strzelając dla Świtu 7 bramek i będąc trzecim strzelcem drużyny. Najlepszy w tej kategorii był napastnik, co w ostatnich latach w Świcie nie zdarzało się często. Chodzi tutaj o Mateusza Zawiskę, który 10 razy pokonywał bramkarzy rywali. Drugim strzelcem drużyny był jej kapitan, Przemysław Szabat – autor 8 trafień.

Teraz zawodnicy Świtu przebywają na urlopach, a do treningów wrócą 29 Czerwca. Wtedy też poznamy pierwsze ruchy kadrowe. Kto odejdzie, a z kim Marek Papszun zdecyduje się dalej pracować? O tym przekonamy się już niebawem.

 

Podobne artykuły

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *