Facebook

Karuzela trwa w najlepsze

2015-07-22 2:09:24


Co prawda nikt nie łudził się w poprzednim sezonie, że Świt jest w stanie dogonić fenomenalnego Radomiaka Radom, lecz zajęcie tak niskiego miejsca było nieadekwatne do planów, jakie wykreowały się po rundzie jesiennej. Biało-Zieloni mieli pod wodzą nowego trenera pokazać większą jakość piłkarską, ale również osiągać lepsze wyniki.

Za duża strata

Papszun nie uczynił jednak w stu procentach tego, co miał zrobić. Jego poprzednik – Igor Gołaszewski – pierwszą rundę sezonu zakończył na 9. pozycji z dorobkiem 23 punktów. Strata do pierwszego Radomiaka wynosiła wtedy 19 oczek. Papuszun co prawda sprawił, że Świt awansował w końcowej tabeli o dwie pozycje, lecz strata do lidera wzrosła do 26 punktów. Możemy tylko domniemać, że mogło to być spowodowane brakiem motywacji do gry, ale taka wymówka nie świadczy dobrze o trenerze. Jego poprzednik – Igor Gołaszewski – pierwszą rundę sezonu zakończył na 9. pozycji z dorobkiem 23 punktów. Strata do pierwszego Radomiaka wynosiła wtedy 19 oczek. Papuszun co prawda sprawił, że Świt awansował w końcowej tabeli o dwie pozycje, lecz strata do lidera wzrosła do 26 punktów. Możemy tylko domniemać, że mogło to być spowodowane brakiem motywacji do gry, ale taka wymówka nie świadczy dobrze o trenerze.

Gdyby zagłębiać się dalej w statystykach, to można wyciągnąć wniosek, że zwolniony Gołaszewski za słabe wyniki zakończył swoją pracę z bilansem w sezonie 2014/15 wynoszącym po 6 zwycięstw i porażek, a także 5 remisów.

Marek Papszun, który miał odmienić ten zespół, skończył rozgrywki z bilansem 7 zwycięstw, 5 remisów i 5 porażek. Jak widać różnica punktowa pomiędzy jednym, a drugim wyniosła 3 oczka.

Aby nie znęcać się nad Papszunem, trzeba przyznać, że piłkarze trenowali pod jego okiem ciężej, a sam trener chciał szczerze odmienić ten zespół zmieniając taktykę i sprowadzając kilku nowych graczy, którzy mieli przeobrazić poziom gry. Paweł Broniszewski, Michał Steć czy Marcin Kozłowski to ludzie, którzy do ekipy z Nowego Dworu dołączyli już za namową nowego trenera. Na plus zapisał się na pewno Paweł Broniszewski; pozostali nie wyróżnili się szczególnie.

Kilka nowych twarzy

Po zakończeniu sezonu, a także końcu urlopów gracze wrócili do treningów, lecz do starej kadry dołączyło kilka nowych twarzy.  Są to w większości zawodnicy z niższych lig lub tej samej i nieznani zwykłej nowodworskiej publiczności. Jedną wyróżniającą się postacią, która trenuje że Świtem jest zawodnik Ursusa Warszawa – Jewhen Radionow. Napastnik ten co prawda nie strzelał jak na zawołanie (5 goli w 22 meczach ligowych – przyp. red.), lecz nadrabiał to zaangażowaniem i chęcią do gry. Inni zawodnicy, którzy prezentują się najciekawiej ze wszystkich testowanych, to Mateusz Tobijasz – ostatnio Pogoń Siedlce lub znany w Nowym Dworze – Piotr Gurzęda.

Do klubu nie tylko przybywają gracze, lecz także z niego odchodzą. Najważniejszym ruchem transferowym z klubu było odejście Jakuba Cesarka do pierwszoligowego Dolcanu Ząbki. Młody pomocnik zagrał w zielonej koszulce 30 spotkań i udało mu się zdobyć 4 gole – w tym trzy w ostatnim meczu z Pilicą Białobrzegi wygranym 0:5.

Następnym osłabieniem było odejście Reinaldo Melao do ŁKS`u Łomża – zespołu, który trenowany jest przez byłego szkoleniowca Świtu – Mateusza Miłoszewskiego. Ostatnią wyróżniającą się osobą w poprzednim sezonie, która prawdopodobnie znajdzie sobie inny klub jest Patryk Koziara. Zdecydowanie jeden z najlepszych graczy w poprzednim sezonie. Tym zawodnikiem interesuje się Rozwój Katowice, choć nie wiadomo czy transfer ten dojdzie do skutku.

Zmiany, zmiany, zmiany…

Jednak – jak wspomnieliśmy na początku – nie tylko w kadrze zespołu sporo się dzieje. Marek Papszun musiał przeroganizować również swój sztab szkoleniowy. Po tym, gdy Bartosz Grzelak zrezygnował z funkcji kierownika drużyny, trener Świtu w jego miejsce przesunął Grzegorza Zmitrowicza. Zamiast Roberta Pomianowskiego – trenera bramkarzy – zobaczymy Macieja Sikorskiego, który współpracował już z Papszunem w Legionovii Legionowo, więc duet ten z pewnością świetnie będzie się rozumiał. Ostatnią osobą, z którą klub przy Sportowej 66 się pożegnał jest Mateusz Makowski – dotychczas drugi masażysta zespołu.

Wokół klubu panuje jednak atmosfera, że w tym sezonie Świt musi zawojować tę ligę. Nowy budynek, wyremontowana trybuna i trener, który może spokojnie sobie wszystko poukładać i ma na to czas, to wszystkie czynniki, które razem powinny stworzyć awans do wyższej klasy rozgrywkowej.

Nadzieja na lepsze jutro

Drużyna z długą historią i występami w Ekstraklasie na swoje 70-ciolecie włóczy się na 4. poziomie rozgrywkowym w Polsce – to wstyd dla tego regionu, a także zbyt słabo jak na oczekiwania zarówno kibiców, ale przede wszystkim właścicieli tego klubu – czyli miasta Nowy Dwór Mazowiecki.

Spore inwestycje w sport przez burmistrza Jacka Kowalskiego i nieukrywana sympatia do klubu powoduje, że w zespole płaca jest nieadekwatnie wysoka do osiąganego poziomu piłkarskiego. Od pewnego czasu tajemnicą poliszynela stał się fakt, że to Jacek Kowalski właśnie steruje całym klubem ze swojego gabinetu – jest to spowodowane nieudolnym zarządzaniem klubu przez osoby do tego wyznaczone. Nie jest to nic nadzwyczajnego, gdyż to właśnie miasto jest właścicielem Świtu, więc to burmistrz mógł przejąć inicjatywę i to zrobił. Nadzieja na lepsze jutro dla kibiców, piłkarzy i wszystkich ludzi związanych z klubem nie pieniędzmi, ale zwykłą sympatią odżyła. Trzeba mieć jednak nadzieję, że nie jest to jedno z wielu przebudzeń, bo kiedy jeśli nie teraz?

Sebastian Małolepszy

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *