Katastrofa ogrodowa

Wciąż utrzymuje się woda na zalanych ogródkach działkowych. W tej sprawie odbyły się już dwa zebrania działkowców z prezesem „Pestki” Stanisławem Kędziorą. Jedno z nich pokazała nawet TVP Warszawa

- Zasypywanie terenów wokół działek nie miało żadnego wpływu na ich zalanie. Powodem była duża ilość śniegu zimą i późniejsze fale powodziowe – tłumaczył prezes podczas spotkania.
Zarówno Jerzy Jagnieża, kierownik Związku Spółek Wodnych (ZSW) w Nowym Dworze, jak i Andrzej Hiszpański, komendant straży pożarnej zgadzają się z tą opinią.
- Drugi powód to brak odpływu nagromadzonych wód gruntowych – dodaje J. Jagnieża. - Kiedyś istniał przepust pod torami, ale został zasypany w ciągu ostatnich, dość suchych lat. Można go znaleźć na mapach sprzed 50 lat.
Według niego, zasypanie terenu wokół działek przez firmę, która go wykupiła, nie miało żadnego wpływu na katastrofę.
Zdaniem działkowców
Tymczasem działkowcy, którzy swoje ogródki mają już od 25-30 lat, twierdzą, że powódź spowodowało zasypywanie i podnoszenie terenów pod nowe działki przy wyjeździe z miasta. Jako dowód podają fakt, iż podczas powodzi w 1997 r., kiedy poziom wody był niemal tak wysoki jak obecnie, a odpływu też nie było, działki pozostały suche. W tym roku jak nie było tak nie ma odpływu pod nasypem kolejowym, a jednak działki znalazły się pod wodą.
Sam J. Jagnieża ze Spółek Wodnych, chociaż ma inne zdanie na temat przyczyn katastrofy, potwierdza, że wody gruntowe na powierzchni rozkładają się równo, w pierwszej kolejności zalewając niżej położone miejsca. Z tego jasno wynika, że jeśli teren zostanie podwyższony w jednym miejscu, to woda zaleje to, co jest w dole.
Ludzie żądają odpowiedzi
- Czy można samemu nawieźć ziemi i zasypywać? W wodzie pływają śmieci, robactwo, bakterie. Jak się w tej sytuacji zachowywać? - pytają działkowcy.
S. Kędziora cierpliwie odpowiada, że w tej sprawie zostanie wydany komunikat.
Właściciele ogródków domagają się odkażania, wapniowania, likwidacji komarów i postawienia nowoczesnych, ekologicznych ubikacji.
- Jeśli chodzi o wapniowanie i komary, to odpowiadam „tak” - usłyszeliśmy od prezesa.
Jeden z niedowierzających tym zapewnieniom działkowców wykrzyknął: „Prezes Kędziora to prezes bajera!”. Wzbudziło to salwy śmiechu.
Pompa nieskuteczna
- Sprawa wypompowania wody została ustalona z burmistrzem w obecności komendanta straży pożarnej. Jest już podstawiona pompa, ale w tej chwili nie może jeszcze zadziałać – oświadczył prezes „Pestki”.
Komendant straży pożarnej tłumaczy, że wypompowanie będzie skuteczne, jak poziom wody w Narwi i Wiśle zmieści się w tzw. niskich stanach średnich.
- Taki spadek powinien nastąpić za ok. tydzień (czyli w dniu ukazania się tego numeru TN – przyp. red.) - wyjaśnia komendant A. Hiszpański. - Są próby wypompowania tej wody już teraz, ale to nie ma sensu.
S. Kędziora dodał, że aktualnie woda spada 2-4 cm dziennie.

Rurociąg i śluza
Tłumaczy, że późniejsza inwestycja na terenie działek ma polegać na wykopaniu przepustu pod torami i budowie śluzy technicznej.  
- Trzeba poprowadzić odpływ lub rurociąg drenarski o średnicy 30 cm z jednego z tych jezior, które utworzyło się przy torach do rowu za nasypem kolejowym. To jest teraz najważniejsze, bo nasyp blokuje ujście wody – dodaje J. Jagieża z ZSW. - Jeśli się tego nie wykona, to przy dłużej utrzymującym się wysokim stanie Wisły i Narwi działki ciągle będą zalewane, a woda będzie długo odchodziła gruntem.
Według niego, na budowę rurociągu odprowadzającego wodę i śluzy trzeba poczekać aż spadnie poziom wód gruntowych. Inwestycję można przeprowadzić także w obecnych warunkach, ale byłoby to dwa razy droższe.
Rozwiązanie na mapie
- Jesteśmy na etapie poszukiwań map z lat 60. i 70. w archiwach miejskich - tłumaczy S. Kędziora. - Jest tam zaznaczony stary kanał odprowadzający wodę pod nasypem kolejowym. Teraz chcemy go odkopać i uruchomić. Wspólnie z burmistrzem ustalamy tok działania. Na razie jeszcze nie wiadomo, czy będzie to inwestycja finansowana przez władze miejskie, czy wojewódzkie.
Z ostatnich informacji prezesa „Pestki” wynika, że burmistrz zgodził się na pomoc w walce z komarami i obiecał podstawić kontener, do którego działkowcy mogą wrzucać zniszczone mienie.
Joanna Lejtan
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież