Facebook

Grzyb na ścianach i przeciekający dach. Pomogła im ekipa Dowbor

2017-10-05 5:52:33

W ubiegły czwartek wyemitowano kolejny odcinek polsatowskiego programu „Nasz Nowy Dom” realizowany w Cybulicach Małych (gm. Czosnów). Tym razem Katarzyna Dowbor i jej ekipa przybyli z pomocą pani Mirosławie, jej mamie i dzieciom

W niewielkim domu, znajdującym się na skraju Puszczy Kampinoskiej mieszka 3-pokoleniowa rodzina. Niestety, mąż 36-letniej pani Mirosławy odszedł do innej kobiety, ale – mimo wszystko – kobieta wraz ze swoją matką starają się zapewnić czwórce dzieci to, co najlepsze.

– Mieszkam tu od dzieciństwa. Mama z tatą pobudowali ten dom. Był w surowym stanie, a kiedy ja wzięłam ślub, to razem z mężem zaczęłam go wykańczać. Mąż odszedł z domu z dnia na dzień. Kiedy jeszcze w domu był, dobudował przedsionek, pokój i kuchnię. Kiedy odszedł od nas, zostawił niedokończone to, co zaczął robić – mówiła w programie p. Mirosława.

– Bałam się, że sobie nie poradzimy i, że będzie jeszcze gorzej niż było – dodaje 18-letnia Agnieszka, najstarsza córka p. Mirosławy.

By zająć się dziećmi, 36-latka musiała zrezygnować z pracy. Taką radę kobieta otrzymała od psychologa.

W domu, przed wizytą ekipy z programu „Nasz Nowy Dom”, były nieszczelne okna, zepsute grzejniki, piec nie ogrzewał domu prawie wcale, a kiedy już został rozpalony, wydobywał się z niego czarny dym. Rodzina bała się go rozpalać, by nie zaczadzieć.

Kiedy padał deszcz, z sufitu lała się woda, był na nim widoczny grzyb i wilgoć. Rodzina podkładała miski, by deszcz nie zalewał domu. Wszystko to było przyczyną chorób – najczęściej przeziębienia i zapalenia oskrzeli.

– Nie ma miesiąca, żebym nie była przeziębiona, nie miała grypy – mówiła 18-letnia Agnieszka. – Ja chorowałem 5 razy – dodaje 7-letni Dawid.

Sytuacja finansowa rodziny nie należy do najlepszych. Często zdarza się tak, że dzieci nie jeżdżą przez tydzień do szkoły, gdyż brakuje w rodzinie pieniędzy na bilety. Zła kondycja finansowa rodziny, wpływa między innymi na złe kontakty dzieci z rówieśnikami.

– Mam ciężko w klasie. Jestem ze wsi. Ludzie z Warszawy nie potrafią zrozumieć tego, że inni mają ciężko, śmieją się z tego – mówiła ze łzami w oczach 18-letnia Agnieszka.

Mało tego, 10-letnia Weronika ma bardzo słaby wzrok, ale rodziny nie było stać na to, by kupić dziewczynce okulary. – Pani każe czytać, a ja nie widzę tych liter – mówiła 10-latka.

Najstarsza córka p. Mirosławy – Agnieszka – bardzo lubi gotować, jednak nie miała dotychczas do tego warunków. Problemem był również brak stołu. Dzieci jadły obiad przy małym stoliczku.

Prace domowe najmłodsi członkowie rodziny odrabiali siedząc na podłodze, przy krzesełku, ponieważ nie mieli biurka.

Na szczęście z pomocą przyszła Katarzyna Dowbor, która całkowicie odmieniła życie rodzinie. W czasie gdy ta na 5 dni wyjechała do hotelu nad Jeziorem Zegrzyńskim, dom zmienił się nie do poznania. Wyremontowano pokoje, kuchnie i łazienkę. Rodzina ma stół, przy którym w komplecie może jeść obiad, a każde z dzieci ma biurko, by godnie mogło się uczyć. Każdy ma też swoje łóżko, co wcześniej było tylko marzeniem. Weronika otrzymała w prezencie nowe okulary, co znacznie poprawiło jej wzrok. Kiedy rodzina wróciła z krótkich wakacji w ich oczach pojawiły się łzy szczęścia.

Dla takich chwil, warto żyć.

AB, fot. FB Nasz Nowy Dom

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *