Facebook

GRATULUJEMY! Odznaczenie Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski

2019-06-20 11:34:19

Pomimo tego, że czasy stanu wojennego nie są aż tak odległe, to niektóre osoby z naszej redakcji, znają je tylko z opowieści świadków. Trudy stanu wojennego i działań władzy ludowej doświadczył jednak na własnej skórze nasz redakcyjny kolega, zastępca redaktor naczelnej Piotr Korycki, który został odznaczony w minionym tygodniu w Kancelarii Prezydenta RP Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz w Instytucje Pamięci Narodowej Krzyżem Wolności i Solidarności. Redakcja i współpracownicy Tygodnika Nowodworskiego, składają najszczersze gratulacje!

W biogramie możemy przeczytać: „Piotr Korycki, działacz Szkolnego Komitetu NSZZ „Solidarność” przy PZO w Warszawie od września 1981 a następnie SGK „Piast”. Aresztowany 27 grudnia 1981 za druk i kolportaż ulotek i po brutalnym przesłuchaniu, jako nieletni, skazany na zakład poprawczy. Wykonanie kary zawieszono na okres 5 lat. Ponownie zatrzymany w czerwcu 1982 roku. Poddawany wielokrotnym szykanom i rewizjom w miejscu zamieszkania. W stanie wojennym zajmował się tworzeniem struktur konspiracyjnych, drukiem ulotek i organizowaniem nielegalnych audycji radiowych a także przewożeniem materiałów poligraficznych do innych części Polski.”

Jak wspomina ten czas sam odznaczony?

Gdy dzień po świętach Bożego Narodzenia 1981 roku do drzwi załomotał Zygmunt Wilemski, milicjant z sąsiedniego bloku i pokazując, jak u zbója, wciśnięty za pas pistolet kazał się ubierać. Miałem niespełna 17 lat. Nie myślałem wtedy o krzyżach na piersi i orderach. Zastanawiałem się raczej, co „oni” wiedzą i co robić, aby nikogo nie wsypać. Przed oczyma miałem sceny z filmów o przesłuchaniach na Gestapo. Niewiele się pomyliłem. Mimo upływu lat, za wcześnie na szczegóły… – zaczyna swoją opowieść Piotr Korycki.

– Stojąc w siedzibie IPN czy Pałacu Prezydenckim w oczekiwaniu na przypięcie kolejnego krzyża, przed oczyma miałem tych, którzy tego zaszczytu nie dostąpią, których Ojczyzna nie wyróżni, mimo, że często za swoją aktywność zapłacili wyższą cenę. Siedemnastoletnia dziewczyna o pseudonimie „Marzenia”, niewiele starszy chłopak „Żaba”… Ich groby porasta trawa. Pani Janina Przybysz ze Szczypiorna, która dała nam schronienie w najtrudniejszym okresie, siostra zakonna, Kamila Barbara Maj z Legionowa, która wszystkim ryzykowała ukrywając w domu zakonnym broń i amunicję. Stan wojenny pomagali nam przetrwać i duchowni. Ksiądz Antoni Gawarecki z Kroczewa wespół z późniejszym kapłanem Jerzym Skwierczyńskim – to im zawdzięczam, że świat zza krat oglądałem stosunkowo krótko. Z kolei inny kapłan, ks. Waldemar Szczurowski odbierał od nas transporty papieru i materiałów poligraficznych w odległym Szczecinie. Pan Marian z Legionowa, który konstruował nam nadajniki i malował tablice z nazwą ulicy Piłsudskiego, moi koledzy od tej samej „roboty” – Artur Nowak i Henryk Adamkiewicz z Legionowa czy Piotr Błachnio z Warszawy, którzy pewnie nigdy nie zostaną zauważeni. Tak samo, jak moja nastoletnia siostra Urszula, którą pod koniec stanu wojennego wykorzystywaliśmy jako kuriera do Wiednia. Jako jedyna dostała paszport. Wypinając pierś do odznaczenia jeszcze jedna osoba zaprzątała moje myśli. To moja Mama. W stanie wojennym miałem siedemnaście, dwadzieścia kilka lat. Robiłem swoje wierząc w słuszność sprawy, ale to Mama cierpiała najwięcej. To Ją najmocniej dotykały moje zatrzymania, ciągłe rewizje w domu, ogon na ulicy, lęk, niepewność. To Ona musiała zmagać się z uwagami znajomych a nawet krewnych, że źle wychowała syna, bo „władza ludowa” się nim interesuje. Mimo tego wszystkiego osobiście, często ukrywając to przede mną roznosiła jakieś materiały, podziemne kasety magnetofonowe… Na moją działalność, wbrew wszelkim obawom udostępniała ukryte pomieszczenie. Miała zapewne świadomość, że przy Jej zdrowiu, wpadka mogła oznaczać najgorsze. Chwile, w których otrzymałem te krzyże były bardzo miłe. Tylko jak się nimi podzielić z tymi, którzy na nie zasłużyli, może bardziej ode mnie? – zastanawia się nasz redakcyjny kolega.

Ewa Gruszka

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *