Facebook

GDDKiA wyżebrała rurę

2018-07-04 9:09:20

Trwający dwa miesiące dramat rolników z Kikół prawdopodobnie dobiega końca. Dzięki swej determinacji, naszym publikacjom, a także zaangażowaniu władz starostwa, pokrzywdzeni przez Krajową Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad uzyskali obietnicę względnej naprawy szkód.

W poniedziałek 2 lipca, z inicjatywy wójta Gminy Pomiechówek, Dariusza Bieleckiego w Urzędzie Gminy zorganizowane zostało spotkanie rolników z Danielem Woźniakiem, kierownikiem Rejonu Drogowego GDDKiA z Bożej Woli. W trakcie ponad godzinnej dyskusji uzgodniono, iż niemal wszystkie zniszczone podczas robót drogowych zjazdy na pola zostaną odtworzone.

Problem rozpoczął się, gdy wiele tygodni temu firma wykonująca na zlecenie państwowej agencji renowację drogi krajowej nr 62 (Pomiechówek – Dębe) zniszczyła mostki pozwalające rolnikom zjechać z drogi na ich pola. Zniszczoną własność obiecywano odbudować za półtora tys. złotych. Chociaż kwota ta z czasem stopniała do 800 złotych, to poszkodowani stanowczo domagali się natychmiastowego i bezpłatnego przywrócenia stanu poprzedniego. Na to z kolei nie godziła się GDDKiA, proponując nawet jednemu z rolników, aby wybudował sobie most. Powodem sporu miał być fakt, iż w ewidencji Agencji tych zjazdów nie ma i nikogo nie interesowało, że są one na oficjalnych mapach geodezyjnych w zasobach Starostwa.

Przepychanka słowna trwała kolejny tydzień, podczas gdy nieuchronnie zbliżała się pora żniw i zbioru innych plonów. Nic zatem dziwnego, że na ostatnie spotkanie rolnicy przyszli wyjątkowo zdeterminowani. Już podczas wstępnych rozmów jasne było, że na ustępstwa z ich strony nikt nie może liczyć. – W świetle prawa robią nas w w…a – podsumował jeden z mężczyzn. W gabinecie wójta napiętą atmosferę rozładowały jednak dyplomatyczne i ugodowe gesty przedstawiciela GDDKiA. Wszystko wskazywało na to, że  firma ta zdecydowana jest przywrócić stan pierwotny. Szybko jednak okazało się, że na osiem zniszczonych zjazdów, odbudować mogą zaledwie pięć. „W czym jest problem, przecież zjazdy mogą być wspólne” – argumentował Woźniak i nie mógł zrozumieć, że przy wspólnym zjeździe, ktoś musi jeździć po cudzym polu niszcząc jego uprawy, że musi liczyć na cudzą łaskę i dobrą wolę i wreszcie nigdy nie wiadomo, czy sąsiad w przyszłości wyrazi zgodę na taki przejazd. W pewnej chwili rolnicy usłyszeli od kierownika Woźniaka, iż nie powinni stwarzać takiego problemu, skoro z tych swoich zjazdów korzystają zaledwie kilka razy w roku. Na sali zapanowało na chwilę milczenie, zebrani zdawali się zastanawiać, czy dobrze usłyszeli… Po kilku minutach, gdy jeden z przybyłych starał się tłumaczyć przedstawicielowi GDDKiA trudności w manewrowaniu ciężkimi maszynami po takich zjazdach i niebezpieczeństwa związane z przekraczaniem niezwykle ruchliwej jezdni, Woźniak znów ripostował: „To chodzi wam o bezpieczeństwo czy komfort?” Innym punktem spornym był formalny status odbudowanych mostków. Z deklaracji  Daniela Woźniaka jasno wynika, iż nadal będą one nieformalne. Nic zatem dziwnego, że rolnicy obawiają się, że przy kolejnych pracach drogowych zostaną ponownie zniszczone.

Gdy spór zdawał się zaogniać, do dyskusji włączył się wójt Bielecki, który zadeklarował, iż w najbliższej przyszłości Gmina zaangażuje się w prawne uregulowanie sytuacji. Obiecał też pomoc przy odbudowie jednego ze zniszczonych zjazdów, gdyż na ten cel agencji rządowej zabrakło 600 zł. na jedną rurę.

Realizacji zawartej w poniedziałek ugody będziemy się nadal przyglądać gdyż, jak mówił jeden z pokrzywdzonych: „w zdominowanych przez PSL władzach samorządowych naszego regionu, ktoś chyba powinien wspierać rolników.” Upewnimy się, czy tak będzie.

Piotr Korycki

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *