Firma z pasją

2022-12-18 11:27:13

Z wielką przyjemnością przedstawiam Państwu Panią Monikę i Panią Kasię. Pani Monika wraz z mężem Sebastianem prowadzi Zajazd Leśna Chata w Nasielsku. Pani Katarzyna to siostra, pomaga i wspiera Monikę w realizacji jej artystycznych działań. Kilka dni temu, miałam  przyjemność poznać obie Panie i być gościem, podczas organizowanego tam  przyjęcia.

 

Jadwiga Wołynik
j.wolynik@tio.com.pl

 

 

Z uwagi na specyfikę pracy i ze względu na swój już dojrzały wiek, miałam już możliwość zapoznania się z dużą ilością wszelkich form gastronomii, ale to miejsce jest wyjątkowe, zwróciło moją uwagę, szczególną dbałością o każdy detal wystroju wnętrza, atmosferą gościnnego domu, dbałością o wygląd podanych potraw ich wyjątkowy smak i aromat.

Poprosiłam o rozmowę panią Monikę i dowiedziałam się całej rodzinnej historii, drogi przez pokolenia, do dzisiejszych osiągnięć.

Ktoś mądry, kiedyś powiedział mi: „Nie szukaj innego, lepszego miejsca na ziemi do życia, bo podobno dobrze tam, gdzie nas nie ma.” Nic ot tak, za darmo nie dostaniesz, wszędzie trzeba pracować, aby dobrze, czy też lepiej żyć. Ta Ziemia, na której się urodziłeś jest twoja, będzie cię wspierać, „przekop” tylko to miejsce na którym stoisz, użyźnij, a ono ci się wtedy odwdzięczy.

W tym mądrym planie, Pani Monika wraz z mężem tworzą swą przyszłość. Pielęgnują wiedzę przodków i wzbogacają  o własne doświadczenia. Cała rodzina pochodzi z  Nasielska, z ulicy Leśnej, gdzie mieszka tam od trzech pokoleń.

Prababcia, Czesia Chrzanowska, była jedną z trzech pierwszych mieszkanek ulicy Leśnej, która to wówczas, nazywała się jeszcze Przepitkami. Skąd przyszła tu cała rodzina nie wiemy. To były trudne lata 20. Prababcia pamiętała carskie czasy, rewolucję i pierwszą wojnę światową. Babcia musiała być mistrzem gospodarności, a swoje dzieci uczyła poszanowania do wszystkiego co wyrosło na polu, co można było przynieść z lasu i łąk. Mama, Wanda Chrzanowska, prowadziła w latach 90 bar Złoty Krążek, później jej córka – Monika Kalicka  zaczęła prowadzić mały catering – „Obiady na Sielsko”. Rodzinna kuchnia preferuje dania przygotowywane wg starych, tradycyjnych, polskich receptur. Nasielsk zawojowały: kartacze, knedle, przecieraki, schabowe, krokiety, kluchy, dziczyzna, golonka na kapuście i inne podobne smakołyki. Dziś Monika realizuje największe  marzenie, otworzenie własnej restauracji, gdzie może kontynuować rodzinną tradycję dobrych polskich smaków.

Budynek Zajazdu Leśnej Chaty został wybudowany w 1922 roku, a odbudowano go po pożarze w 1948 r.  W 2021 roku budynek został odrestaurowany, na moich oczach przeistaczał się w bardzo ciekawy obiekt architektoniczny. Pan, który prowadził tam prace budowlane, ze szczególną uwagą  cyzelował każdy detal. To było widać i czuć, że oprócz profesjonalizmu zawodowego, dokłada jeszcze serce do tej pracy. Pani Monika idąc za głosem serca i nazwą ulicy, oraz zamiłowaniem mieszkańców tejże ulicy do myślistwa i łowiectwa, postanowiła stworzyć w tym domu miejsce dobrego smaku, rodzinnych tradycji, oraz przede wszystkim miejsce, które oddaje klimat  ulicy, miasta i regionu. I tak powstała nazwa Leśna Chata.

Dotychczasowa działalność firmy, to organizacja spotkań okolicznościowych oraz catering, ale w przyszłym roku, od połowy stycznia,  Leśna Chata  otwiera drzwi dla  gości  każdego dnia, nie tylko na przyjęcia zamknięte. Będą serwowane dania kuchni staropolskiej wg sprawdzonych receptur. Nie zabraknie własnych wyrobów takich jak wędzone mięsa i ryby z własnej wędzarni oraz swojskie przetwory. Ogórki kiszone tylko z beczki zakopanej w ziemi, smalec swojski, który już goście docenili i chcą kupować na wynos, śliwki, gruszki, dynie, kiszonki w słoikach.

Powstał już mini plac zabaw, który wiosną będzie jeszcze rozbudowany. Jest to małe przedsiębiorstwo, ale prowadzone z wielkim rozmachem i profesjonalizmem. Siostry, poza zamiłowaniem do gotowania uwielbiają tworzenie dekoracji na każdą okoliczność, co widać oczywiście po wystroju wnętrza. Jest wyjątkowo ciepłe i radosne. Dodatkowa siła i atrakcja firmy, to współpraca z kołami gospodyń wiejskich i z lokalnymi przedsiębiorcami. Pani Monika będzie tworzyła menu sezonowe, gdzie na szczególną uwagę zasługuje gęsina, której walory smakowe i zdrowotne, znane są w kuchni staropolskiej od zarania dziejów. Zgodnie z tematyką leśną, mile widziani Goście, zakosztują  potraw z dziczyzny. Oprócz tego pani Monika piecze też znakomite ciasta i torty.

 

Drodzy Czytelnicy, polecam to zaczarowane miejsce! Sama degustowałam potrawy i są wyśmienite!

Najbardziej to chciałam zaprezentować Państwu  nie tylko menu tego Zajazdu, choć jest godne polecenia ze względu na jakość i wygląd potraw, są znakomite, ale  pragnę zwrócić Państwa uwagę na zapał do pracy, wiarę w powodzenie, mądrość, pogodę ducha, uśmiech i radość na co dzień tych odważnych młodych ludzi oraz całej załogi Zajazdu.

Prawie wszyscy narzekają na trudne czasy, właściciele  renomowanych, dużych i małych firm stękają, narzekają, ciągle liczą zyski i straty, zamykają zakłady, bo im się nie opłaca. Tak wygodniej i łatwiej. A tu proszę, młode osoby, otwiera gastronomię, prowadzą ją z powodzeniem i rozszerzają zakres usług! W myśl starej zasady, z życia czerpiemy małą łyżeczką, nie chochlą od razu! Poszanowanie wzajemne, rodzinna firma, cierpliwość i znajomość wykonywanego zawodu musi przynieść sukces. Nie mogą wszyscy poddać się, opuścić ręce i zwalić niepowodzenia na politykę czy inne przeszkody wirtualne bądź prawdziwe.

W historii naszego Państwa i Narodu bywało rożnie, to wiemy. Mój dziadek, stojąc przed trudnym wyzwaniem mawiał: „Przeżyłem sanację, przeżyłem okupację to i tu dam radę.” I dawał! Pracowitością, fortelem, dobrym pomysłem, przeżył dwie wojny. Z nieużytków, gdzie przed wejściem z pługiem trzeba było zebrać z pól kamienie i ręcznie wyrwać chwasty, wypracował żyzne gospodarstwo. Nie zmarnował życia wegetując i labidząc. Synowi zostawił prosperujące gospodarstwo, a córkom wybudował piętrowe domy. A jego najlepszym druhem i pomocnikiem w mozolnej pracy był.. koń.

Dla babci mam oddzielny podziw i szacunek. Jak ona to robiła, że znalazła czas na zadbanie o wnuczki, krowy, kury, psy, koty, kaczki, pole, o nakarmienie całej gromady domowników, a w domu było idealnie czysto i czystością lśniła drewniana, wyszorowana i wypastowana drewniana podłoga? W oknach czyściutkie firanki i doniczki z kwitnącym muszkatlem i prymulkami. To co babcia nazywała muszkatlem, dziś nazywamy pelargonią. W ogródku przed domem obowiązkowo kwitły nagietki, peonie, georginie, floksy i maciejka. Warzywnik, podlewany wodą ze strugi płynącej pół kilometra dalej, kipiał od obfitości w marchewki, pietruszki, bob, fasolę i ogórki. Roundupu, ani innych pestycydów jeszcze wtedy nie było i grządki babcia pieliła ręcznie. Na niedzielę zawsze było ciasto wyrabiane ręcznie w… wiaderku, a smaku tego sernika nie zapomnę nigdy, był pyszny. Babcia zawsze była czyściutka i zawsze miała czas, aby długie włosy zapleść w warkocz i upiąć w koronę nad czołem. Nawet wtedy, kiedy już była przygarbiona i siwiuteńka. W domu nie zmarnowało się żadne jabłko, wiśnia, śliwka czy gruszka, wszystko było przerobione w odpowiednim na to czasie. Wówczas nie było lodówek, pralek, a kamienna piwnica przykryta ziemią i trawą była luksusowym zapleczem kuchennym. Do prania, mycia głowy i reszty ciała służyło szare mydło. Pasty do zębów też nie było. Była tylko soda i sól. Telewizorów też nie było, było radio i to w zamożniejszych domach. Tylko dzieciaki były wtedy szczęśliwe i radosne, chociaż umorusane.

Opowiadam Państwu kawałek swojej historii po to, aby pokazać jak bardzo szybko zmienia się otaczająca nas rzeczywistość i dlaczego nie warto narzekać, upadać na duchu, że warto realizować marzenia w każdym czasie. Że warto je mieć i trzeba być silnym, a przede wszystkim warto pracować i to pracować wspólnie, z rodziną, przyjaciółmi.

Na moją prośbę, Pani  Monika dzieli się z Państwem rodzinnymi, sprawdzonymi przepisami świątecznymi, oto one:

 

Przepis na kartacze

Składniki:
● Ciasto ziemniaczane:
● 2,5 kg dużych ziemniaków
● ok. 600 g ziemniaków ugotowanych przestudzonych
● 5 płaskich łyżek mączki ziemniaczanej
● sól

Nadzienie:
● ok. 800 g łopatki wieprzowej
● ok. 200 g świeżego boczku
● ½ szklanki zimnej wody
● 2 namoczone i odciśnięte bułki
● 3 większe pokrojone w kostkę i zrumienione na smalcu cebule
● 3 – 4 ząbki czosnku
● łyżka majeranku
● sól i świeżo mielony pieprz

Okrasa:
● 300 g wędzonego boczku pokrojonego w kostkę
● 2 cebule pokrojone w kostkę
● biały ser pokrojony w kostkę
● smalec do smażenia wg uznania

Najpierw przygotowujemy nadzienie. Mięso przepuszczamy przez maszynkę do mielenia, wyrobimy dokładnie dodając zimną wodę, później odciśniętą bułkę, zrumienioną cebulę, przeciśnięty czosnek i przyprawy. Gotowy farsz wstawiamy do lodówki.
Obrane ziemniaki ścieramy na tarce o najmniejszych oczkach, wylewamy na sito wyłożone bawełnianą ściereczką, a następnie odciskamy z nadmiaru soku.
W tym czasie mielimy ugotowane ziemniaki i dodajemy do tych odciśniętych, wsypujemy mąkę ziemniaczaną i sól, następnie krótko wyrabiamy na jednolitą masę.
Ciasto powinno być miękkie, ale jednocześnie takie, aby nie kleiło się do rąk.
Całość podzielimy na mniej więcej jednakowe, nie za wielkie porcje, każdą rozpłaszczając w dłoni, nadziewając porcją mięsa i dokładnie sklejając. Formułujemy podłużny kształt kartacza i obtaczamy w zwykłej mące. Wrzucamy na osolony wrzątek, gotujemy, aż do wypłynięcia i jeszcze z 8 – 10 minut. Od razy wykładamy na talerze i polewamy obficie okrasą.

Przepis na marynowaną dynię

Dynię kroimy w kostkę ok. półtora centymetrową.
W garnku zagotowujemy litr wody, litr octu, 1 kg cukru i wrzucamy 7 goździków.
Do zagotowanej zalewy wrzucamy pokrojoną w kostkę dynię i gotujemy 5 minut.
Nakładamy do słoików, zalewamy zalewą i zakręcamy.

Smacznego. 🙂
J.W.

Zajazd Leśna Chata znajduje się w Nasielsku 05-190, ul. Warszawska 90, róg Leśnej,
tel.: 666-358-376.

O oficjalnym otwarciu dowiedzą się Państwo z następnego artykułu.

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *