Facebook

Egzotyczni goście w Pomiechówku

2015-07-22 12:47:24

Lwy, które sterroryzowały wioskę i „biali” Etiopczycy? Podstawówkę w Pomiechówku odwiedzili dwaj niecodzienni goście, którzy opowiadali uczniom o Afryce

W piątek 19 czerwca do Szkoły Podstawowej w Pomiechówku, na zaproszenie zastępcy dyrektora Jolanty Kujawskiej do placówki przybyli: Jarosław Szczepankiewicz – polski ambasador w Etiopii w latach 2008 – 2012 oraz ks. Beniamin Bahashi – pochodzący z Konga zakonnik ze zgromadzenia Pallotynów. Opowiedzieli oni dzieciom o realiach życia w Afryce.

Zaczęło się od słoni

Inspiracją do organizacji spotkania było zdjęcie, jakie jeden z uczniów – Łukasz Gasztoł, zobaczył pewnego dnia podczas czytania prasy. Przedstawiało ono martwe słonie, zabijane w Afryce na szeroką skalę ze względu na ich kły, będące niezwykle cennym surowcem jubilerskim. Chłopiec, przejęty ich losem, postanowił napisać do różnych instytucji, m.in. do Ambasady Republiki Południowej Afryki, skąd otrzymał odpowiedź z podziękowaniem.

Gdy podzielił się tym faktem z kolegami i nauczycielami, pojawiła się idea zaproszenia do pomiechowskiej szkoły osób, które mogłyby przybliżyć dzieciom zarówno kwestię masowych polowań na słonie, jak i znacznie szerzej opowiedzieć o realiach życia codziennego w Afryce oraz różnicach kulturowych między Europą a Czarnym Lądem. Nim odbyło się spotkanie, zorganizowano dla uczniów konkurs plastyczny poświęcony ochronie afrykańskich słoni, co stało się dla nich okazją do poszerzenia wiedzy na ten temat.

Pozytywnym zaskoczeniem był dla prelegentów fakt, że dzieci, pomimo młodego wieku, były nadzwyczaj dobrze zorientowane w afrykańskich realiach geograficznych i kulturowych. Ich pytania odnosiły się często do konkretnych problemów omawianego regionu (np. kwestia pozycji kobiety w społeczeństwie). Uderzająca była również troska młodych słuchaczy o to, co dzieje się ze zwierzętami na odległym kontynencie. Ambasador Szczepankiewicz zwrócił przy tym uwagę na zmianę, jaka w przeciągu ostatnich kilkudziesięciu lat powoli dokonuje się w europejskim myśleniu o Afryce. Jeszcze sto lat temu zamożni mieszkańcy „Starego Kontynentu” podczas polowań na słonie lub lwy potrafili doprowadzać wręcz do rzezi tych zwierząt. Dziś zaczynają zauważać konieczność zachowania przedstawicieli egzotycznych gatunków dla przyszłych pokoleń, a pełna wrażliwości postawa najmłodszych pozwala mieć nadzieję na utrzymanie tego trendu.

Lwy sterroryzowały wioskę

Jak zauważył ambasador, europejskie dzieci niekiedy o wiele bardziej przejmują się kwestią ochrony afrykańskiej przyrody niż ich rówieśnicy z Afryki. Tamtejsi ludzie bowiem częstokroć nie mogą sobie pozwolić na tego typu rozważania, ponieważ handel kością słoniową pozwala im przeżyć, natomiast drzewa są jedynym dostępnym materiałem budowlanym. Ponadto, zwierzęta często niszczą pola uprawne. Z punktu widzenia mieszkańców Afryki sprawa jawi się jako znacznie bardziej złożona, niż może się to wydawać Europejczykom.

Z kolei w krajach, których władze podejmują pewne kroki dla ochrony środowiska naturalnego, bieda nie pozwala na wprowadzenie rozwiązań całościowych. W rozmowie z naszą redakcją ambasador opowiedział przypadek z Kenii, gdzie stado lwów przez tydzień terroryzowało małą wioskę. Nie wolno było zabić drapieżników ze względu na groźbę wysokich kar, a miejscowe władze nie miały pieniędzy nie tylko na zastrzyki usypiające, ale nawet na benzynę, by przyjechać i podjąć jakąkolwiek interwencję. Mieszkańcy czekali więc, aż lwy same odejdą.

Są również miejsca w Afryce, gdzie na teren parków narodowych wchodzą migrujące wraz z bydłem ludy wędrowne, którym kilkoro strażników parku nie zdoła się przeciwstawić – tym bardziej, gdy przeciwnicy są uzbrojeni.

„Biały” Etiopczyk

Goście opowiadali także o ogromnym bogactwie kulturowym tamtego regionu, a także o urzekającej otwartości, prostolinijności i naturalności jego mieszkańców. Mówiąc o Etiopii, ambasador Szczepankiewicz określił ją mianem „Orientu na Czarnym Lądzie”. Na tę wielobarwną mozaikę składają się trzy elementy. Pierwszym z nich jest specyficzne chrześcijaństwo, sięgające korzeniami IV wieku, które z powodu pozostawania w izolacji, wytworzyło wiele oryginalnych, bardzo malowniczych zwyczajów. Ambasador zwrócił uwagę na inne niż u Europejczyków podejście do grzechu, w którym kładzie się bardzo silny nacisk na pokutę, jaką należy odbyć, by uzyskać odpuszczenie win. Etiopczycy poszczą pół roku, zachowując starotestamentalne zasady koszerności. Aby zmazać swe grzechy, udają się na wymagające wysiłku pielgrzymki. Ponadto, pobożność sprawia, że ich niedzielna liturgia trwa nie godzinę, lecz cały dzień.

Następnym elementem etiopskiego kalejdoskopu są plemiona, które jeszcze dwadzieścia lat temu nie widziały białego człowieka. „Białym” był dla nich Etiopczyk. Jak mówił Ambasador, niesamowitym doświadczeniem jest obserwowanie, jak rozwija się cywilizacja w takiej grupie, co jest wartością, w jaki sposób kształtują się relacje międzyludzkie czy podejście do kwestii własności, według której ważne jest dla człowieka tylko to, czego pilnuje. Jeśli zostawi się rzecz bez dozoru, każdy ma prawo ją wziąć. Nie ma mowy o posądzeniu o kradzież.

„Zapraszam do Afryki”

Choć mogłoby się wydawać, że w jednym kraju nie może już być miejsca na kolejną kulturę, wschodnia część Etiopii stanowi enklawę społeczności muzułmańskiej. Jak podkreślał Szczepankiewicz, wszystkie wymienione grupy o bardzo starych korzeniach i silnym przywiązaniu do własnej tożsamości żyją ze sobą w zgodzie. Nie ma mowy o napięciach,  jakie znamy np. z krajów Bliskiego Wschodu.

Z kolei ks. Beniamin opowiedział naszej redakcji o tym, co najbardziej podoba mu się w Polsce. Kongijczyk wyrażał się o naszym kraju z ogromnym szacunkiem ze względu na wielowiekową tradycję chrześcijańską. Urzeczony był zwyczajami wigilijnymi, nabożeństwem majowym, pielgrzymkami i kultem Najświętszego Serca Jezusowego. Chwalił serdeczność i pobożność Polaków. Podkreślał, że w Afryce nasz kraj znany jest przede wszystkim jako ojczyzna wielu misjonarzy. Mówił również o Czarnym Lądzie jako o miejscu, które poszukuje swojej drogi. Podkreślał, że niektóre tamtejsze państwa cieszą się niepodległością ledwie kilkadziesiąt lat. Potrzeba dużo czasu, aby móc powiedzieć, że Afryka jest naprawdę wolna.

– Mimo to zapraszam do Afryki. Można u nas obejrzeć piękną przyrodę. Można poznać wielu przyjaciół. Gość w dom, Bóg w dom. Afryka bardzo kocha gości – z rozbrajającym uśmiechem zakończył ks. Beniamin.

Tomasz Parciński

 

 

Podobne artykuły

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *