Facebook

Czułam olbrzymie wsparcie kibiców

2016-04-07 10:57:12

W sobotę 2 kwietnia miała walczyć w obronie pasa Mistrzyni Europy. Niestety jej kolano uległo kontuzji i walkę musiała odwołać. Ewa Brodnicka – mistrzyni Europy wagi lekkiej w boksie opowiedziała nam o szczegółach tego wydarzenia.

Tygodnik Nowodworski: Ewo, mieszkańcy Zakroczymia, kibice liczyli, że zobaczą Cię w sobotę w walce z Anitą Torti. Do walki jednak nie doszło. Jaka była reakcja zebranych w Tauron Arenie w Krakowie?
Ewa Brodnicka: Jest mi niezmiernie przykro, że nie mogłam się zaprezentować w ringu. Pracowałam na szczytową formę ponad dwa miesiące i efekty byłyby naprawdę rewelacyjne. Wierzę, że kibice zrozumieją decyzję, jaką podjęliśmy z lekarzami.
Na początku, gdy stałam sama na ringu, a ludzie nie wiedzieli jeszcze, dlaczego tej walki nie będzie, pojawiły się lekkie gwizdy. Dopiero później, kiedy już wszyscy wysłuchali mojej historii o kontuzji, zamiast gwizdów pojawiły się wykrzykiwane hasła: „Ewa, nic się nie stało”. Kibice klaskali, czułam olbrzymie wsparcie. Po zejściu z ringu, kiedy chciałam przejść do innego sektora, było bardzo ciężko, ponieważ ludzie chcieli robić sobie ze mną zdjęcia, zdobyć autograf. Każdy z tych kibiców mówił: „Nie przejmuj się Ewa, będziesz silniejsza”, „Nie przejmuj się, życzymy Ci powrotu do zdrowia”.

Powiedz, jak przebiegały przygotowania do walki i w jaki sposób doszło do kontuzji.
Wszystkie przygotowania przebiegały dobrze, wiadomo, że pojawiało się kilka kontuzji, lekko rozbiłam rękę, ale ona już w pełni się zagoiła. Pomagała mi klinika rehabilitacyjna Remedo. Pojawiła się też kontuzja kolana. To jest efekt moich wcześniejszych kontuzji, które nałożyły się na siebie właśnie teraz.
15 lat temu spadłam z konia, mocno uderzyłam się w tę nogę i od tego zaczęła się moja przygoda ze słabszym kolanem. Zawsze ból kolana gdzieś odczuwałam, ale nie jakoś bardzo intensywnie. Tym razem kolano mnie zakuło, podczas porannego rozruchu w piątek, czyli w dzień ceremonii ważenia. Zadzwoniliśmy natychmiast po lekarza i generalnie było wszystko okej, otrzymałam wzmacnienie na nogę. Natomiast wieczorem kolano zaczęło mi puchnąć, podeszła tam woda. To już był znak, że dzieje się coś złego.
Natychmiast więc próbowaliśmy załatwiać rezonans magnetyczny. Pomagała mi telewizja Polsat, organizatorzy, mój promotor Mariusz Grabowski, który stanął w pełni na wysokości zadania. Rezonans magnetyczny udało się załatwić w sobotę rano, w dzień gali i po jego zakończeniu nie było najmniejszych wątpliwości, że doznałabym uszczerbku na zdrowiu, gdybym wyszła na ring. Poza tym, jak walczyć na jednej nodze? Dla mnie zdrowie jest najważniejsze, muszę myśleć o przyszłości, o tym, żeby jak najszybciej wyjść z tej kontuzji i móc dawać jeszcze dobre walki. Nie jest to dla mnie miła historia i już jeden dzień przepłakałam. Teraz, jak o tym mówię, też nie jest mi łatwo. Mam nadzieję, że ta kontuzja szybko minie i będę mogła wrócić do aktywności w ciągu 4-6 tygodni. To jest taka optymistyczna wersja.

Jak zareagowała Twoja przeciwniczka – Anita Torti, kiedy dowiedziała się, że nie będziesz mogła wziąć udziału w walce?
Anita, kiedy usłyszała informację na ten temat, poszła do swojego pokoju w hotelu i kiedy wróciła, widziałam, że miała czerwone oczy. Oznacza to, że się popłakała. Zareagowałyśmy podobnie. Całkowicie rozumiem jej rozczarowanie. Też to przeżywałam, tylko u mnie wchodziły w grę jeszcze myśli, co będzie dalej, jaka będzie moja przyszłość.
Wiem, że kiedy ostatecznie została podjęta przez lekarzy decyzja, w sobotę o godzinie 13:00, o tym, że nie zawalczę, to mój promotor spotkał się z Anitą Torti i w żaden sposób nie została skrzywdzona. Przyjechała, nie zawalczyła, natomiast zarobiła. Mamy już podpisany kontrakt na walkę o pas mistrzyni Europy po wyleczeniu mojej kontuzji. To, co zrobił mój promotor Mariusz Grabowski, nie często zdarza się w boksie zawodowym, ponieważ nic nie musieliśmy jej obiecywać. Anita mogła po prostu wrócić do domu, ale my chcieliśmy się wobec nie niej zachować fair, ponieważ wiedzieliśmy, jak ona się czuje.
Mimo honorowego zachowania z naszej strony, Anita zachowała się bardzo nieładnie. W szatni, na moim zdjęciu, znalazłam napis „fake” tzn. „fałszywa”. Wiem, że to ona napisała. Kiedy zeszłam z ringu, po przeproszeniu kibiców, ona pokazała mi kciuk w dół. Kiedy Anita przechodziła obok mnie zapytałam: „Anita, dlaczego Ty mi pokazujesz kciuk w dół?” i wtedy doszło między nami do sprzeczki, wymiany zdań, poszły, że tak powiem, ostre iskry. Zdenerwowałam się niesamowicie. Najgorszemu wrogowi nie życzę kontuzji. Nie zależy mi już tylko, żeby wygrać z Anitą. Chcę jej dać lekcję boksu i zdemolować za to, że śmiała się z tego, że mam kontuzję. Tak się nie robi.

Ewo, jak się teraz czujesz?
Źle się czuję. Mam jednak obok siebie ludzi, którzy ciągle mnie pocieszają. Mimo, że mam tę kontuzję, to wszyscy uśmiechają się, mój chłopak mówi, że wyglądam „seksownie” (śmiech) o kulach ortopedycznych. Ma do nas teraz częściej przychodzić pomoc domowa, żeby wyręczyć mnie w domowych obowiązkach.
Nie poddaję się, nie chcę się nad sobą użalać. Bardzo rzadko płaczę, ale jak już płaczę, to z bezsilności. Jeśli mogę z czymś walczyć, to godzę się z tym. Jeśli nie mam na coś wpływu, to wtedy jest najgorzej. Jestem optymistką. Moje ciało jest bardzo istotne w mojej pracy. Teraz dbam o to, żeby kontuzja w przyszłości się nie powtórzyła. Mam jeszcze 9 miesięcy na obronę pasa i cieszę się, że cały czas jest on w moim posiadaniu. Uspokajam – pas jest nadal mój.

I na koniec… W jednym z wywiadów powiedziałaś, że kibicujesz Adamkowi z sympatii i wierzysz w jego umiejętności. Jak zatem oceniasz walkę Adamek – Molina? Czy Adamek zrobił dobrze kończąc karierę?
Chyba dawno tak nie przeżywałam walki jak właśnie Adamka. To sympatyczny facet z poczuciem humoru. Widać, że był świetnie przygotowany, a do momentu nokautu wygrywał pojedynek na punkty. Jednak nokaut wisiał w powietrzu. Lewa ręka Adamka z rundy na rundę była niżej, a Molina polował tylko, żeby zadać mocny prawy. Nie tylko moim zdaniem – Tomek po prostu nie ma warunków fizycznych na kategorię ciężką. Myślę, że decyzja o zakończeniu kariery jest jak najbardziej słuszna. Dziękuje mu za wszystkie emocje, jakie nam dostarczał podczas swoich walk. Dla mnie będzie zawsze mistrzem i legendą polskiego boksu.

Dziękuję bardzo i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.

Rozmawiał Adam Balcerzak

Podobne artykuły

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *