Facebook

Człowiek nie jest w stanie życia oszukać

2016-10-31 12:24:11
W piątek 21 października do Nowego Dworu zawitała drużyna Górnika Łęczna, która trenowała u nas przed meczem z Wisłą Płock. Takiej okazji do obejrzenia drużyny z Ekstraklasy nie mogliśmy przepuścić. Udało nam się porozmawiać z obecnym trenerem bramkarzy Górników Arkadiuszem Onyszko.
Tygodnik Nowodworski: W latach 90-tych grał Pan w takich klubach jak Legia Warszawa, Warta Poznań, Lech Poznań czy Widzew Łódź, zdobył Pan na Olimpiadzie w Barcelonie razem z reprezentacją wicemistrzostwo Olimpijskie. Później wyjazd do Danii, gdzie właściwie Pana dostrzeżono i doceniono talent i umiejętności, co potwierdzały regularne występy rok w rok. Jak Pan wspomina tamten czas?

Arkadiusz Onyszko: Bardzo mile. Byłem bardzo młodym chłopakiem. Gdzieś w tych reprezentacjach młodzieżowych dostrzeżono mój talent w reprezentacji do lat 18. Powołano mnie na reprezentację olimpijską, gdzie wszyscy byli dużo starsi ode mnie. Dostałem szansę gry w elitarnej reprezentacji Janusza Wójcika. Wykorzystałem ją i pojechałem na Olimpiadę w Barcelonie, gdzie zdobyliśmy srebrny medal. Ogromne przeżycie. Miałem to szczęście być na takiej imprezie jak Igrzyska Olimpijskie.

Jeżeli chodzi o występy w lidze duńskiej, to tak naprawdę pasmo sukcesów. To było 11 cudownych lat. Regularnych występów w Europejskich pucharach. Dwukrotnie zdobyłem Puchar Danii, raz wicemistrzostwo. Zostałem wybrany najlepszym bramkarzem. Jestem mega zadowolony z tego okresu.

Ma Pan ogromne doświadczenie z boisk zachodnich. Gdzie w Pana opinii leży przyczyna tego, że polskie drużyny nie potrafią nawiązać od lat kontaktu i równej walki w Lidze Europy, nie mówiąc już o Lidze Mistrzów?

My przede wszystkim nie dorastamy organizacyjnie. Finansowo również nas nie stać na kupowanie zawodników za duże pieniądze. Teraz widzimy Champions League czy Puchar UEFA, to drużyny kupują zawodników za kilka milionów euro. Nas po prostu nie stać na takie wzmocnienia, a które niestety jest potrzebne, kiedy myśli się o osiągnięciu dobrego wyniku.

Legia Warszawa jest jednym z lepszych klubów, ale widzieliśmy grę na tle Borussi Dortmund. Wyglądało to strasznie. Czołowy klub polski ma tylko jedno boisko treningowe, to jest ewenement na skalę światową. Także leżymy totalnie i mam nadzieję, że to będzie co raz bardziej szło do góry. Mi się wydaje, że musiałyby się zmienić przepisy, żeby więcej firm mogło reklamować sport, aby mogły odliczyć to sobie od podatku. Wtedy ten futbol w Polsce pójdzie do góry.

Nie sposób pominąć tematu operacji transplantacji nerki, którą Pan przeszedł w 2013 roku. Jak to wpłynęło na Pana?

To był dla mnie szok, bo tak naprawdę z dnia na dzień dowiedziałem się, że jest wymagana operacja, żebym po prostu normalnie żył … żebym w ogóle mógł żyć. To spowodowało, że całkowicie przewartościowałem swoje życie i teraz podchodzę do niego całkiem inaczej. To była ogromna lekcja pokory. Teraz wiem jedno, że człowiek nie jest w stanie życia oszukać. Wszystko co zrobiłeś w życiu, dobre i złe, do Ciebie wróci. Jak ktoś sobie myśli, że jest w stanie oszukać Pana Boga, to mogę potwierdzić na swoim przykładzie, że nie ma takiej możliwości.

Ogromny wysiłek, powrót do jakiejkolwiek aktywności sportowej, a Pan został mimo wszystko trenerem bramkarzy. Najpierw w Motorze Lublin, teraz w Górniku Łęczna Skąd taka decyzja? Sentyment do boiska czy zadecydowały inne czynniki?

Wiele lat grałem na tej pozycji. Znam się na tym, czuję to. Po przeszczepie pani doktor zalecała umiarkowany wysiłek. To nie jest już wysiłek wyczynowy. Chcę przekazać swoje doświadczenie tym bramkarzom, swoje spostrzeżenia. Myślę, że z sukcesami. Po chorobie, po przeszczepie podniosłem się. My sportowcy mamy też trochę inny charakter. My walczymy, nie poddajemy się, bierzemy chorobę jako coś, co jest etapem naszego życia, ale który musimy po prostu przejść i dalej żyć. Myślę, że tutaj ogromna siła, wola walki, sportowy duch zaważyły na tym, że się nigdy nie poddałem, a wręcz przeciwnie cały czas walczyłem i wróciłem do normalnej dyspozycji życiowej.

Górnik obecnie zajmuje w tabeli trzecie miejsce od końca. Tuż za Legią, która zgromadziła 14 punktów, ale również nad Ruchem Chorzów i Wisłą Kraków, które podobnie jak Górnik zgromadziły do tej pory 11 oczek. Ostatni mecz z Arką Gdynia zremisowany, po dość wyrównanym spotkaniu 0:0. Czy można już mówić o pewnym wychodzeniu Górnika z tego okresu gorszej gry?

Przede wszystkim zaszły duże zmiany. Nowy trener, nowy stadion, nowi zawodnicy. Od razu muszę zaznaczyć, że to nie działa jak w klockach Lego. Ustawisz klocki Lego, budowla jest zakończona i to od razu działa. Nie, tu jest praca z ludźmi. Pamiętajmy, że jest nowy stadion, czyli my musimy się też w jakiś sposób przyzwyczaić do niego, że to jest nasz dom, że gramy u siebie. Nowy trener, nowe podejście do zawodników, nowy system gry. Żeby to wszystko zaczęło ze sobą współgrać, to wymaga czasu. Ja uważam, że na tak krótki okres, to i tak wygląda nieźle. Gramy dobre mecze, brakuje trochę tej kropki nad „i”, ale jesteśmy na dobrej drodze do tego, aby zacząć odnosić zwycięstwa.

Dziękuję bardzo za rozmowę. Życzę wielu sukcesów i dużo zdrowia.

Rozmawiał

Wojciech Lewandowski

 

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *