Facebook

Co z budynkiem po szkole w Nowinach?

2018-04-15 9:26:02

Temat dawnej szkoły w Nowinach, w której miał znajdować się dom opieki, co jakiś czas wraca jak bumerang. Dzierżawca, nie wykonuje żadnych remontów budynku, a działka zarasta krzakami. Ponadto, umowa nie jest korzystna dla gminy, ale nie ma też podstaw prawnych by ją zerwać. Radni postanowili, że zrobią wizytację budynku, aby wywrzeć presję na dzierżawcy.

ADAM BALCERZAK

a.balcerzak@nowodworski.info

Szkolny dzwonek zabrzmiał tam po raz ostatni w 2001 r. Potem ponad setka uczniów opuściła mury Szkoły Podstawowej w Nowinach i kontynuowało naukę w szkołach w Głusku i Leoncinie oraz w sąsiedniej gminie Brochów. Batalia o szkołę rozpoczęła się już pod koniec lat `90-tych, kiedy ówczesne władze gminy zdecydowały o zamknięciu placówki, ze względu na zbyt małą liczbę uczniów. Pomimo sprzeciwu rodziców, większości dzieci, nauczycieli i samych mieszkańców gminy – szkołę zamknięto. Pojawiła się bowiem informacja, że w budynku po szkole ma powstać dom opieki. Do tej pory nic takiego nie powstało, choć jeszcze nie jest to sprawa zakończona.

Po zamknięciu szkoły, budynek kilkukrotnie próbowano wydzierżawić. Udało się to dopiero w 2007 r. W międzyczasie rozpoczęto remont niektórych pomieszczeń, instalacji elektrycznej, wodno-kanalizacyjnej i centralnego ogrzewania. Pojawiła się więc nadzieja, że budynek zostanie zagospodarowany, a gmina zyska dodatkowe wpływy do swojego budżetu. Faktycznie, w umowie dzierżawy podpisanej jeszcze przez ś.p. wójta Józefa Mosakowskiego, widnieje zapis o przeznaczeniu budynku na cele ochrony zdrowia – prowadzenia Ośrodka Pogodnej Jesieni wraz z zakładem rehabilitacji. Umowa z dzierżawcą została podpisana na 30 lat, a miesięczny czynsz (po uwzględnieniu waloryzacji) wynosi ok. 4 000 zł, dodatkowo po stronie dzierżawcy jest bieżące utrzymanie budynku oraz oczywiście płacenie podatków i… na tym dobre wiadomości się kończą. Mieszkańcy szybko zaczęli mieć wątpliwości, czy wspomniany dom opieki faktycznie powstanie, bowiem od czasu podpisania umowy dalszy remont ograniczył się do odmalowania elewacji i wymiany okien oraz zainstalowania lampy przed wejściem. Działka zaczęła zarastać, a drzewa i krzewy znajdujące się tam, sprawiały wrażenie mocnego zaniedbania zarówno samego budynku, jak również działki. Mieszkańcy Nowin i Secymina zgłaszali na zebraniach sołeckich, że dzierżawca powinien ponieść minimum odpowiedzialności za ten teren i przynajmniej uprzątnąć teren wokół dawnej szkoły. Pojawiły się również głosy, że gmina powinna zerwać umowę i sama zagospodarować liczącego prawie 700 m2 powierzchni budynku. Władze gminy w ostatnim czasie parokrotnie podchodziły do tematu i próbowały wywrzeć presję na dzierżawcy, ale z mizernym skutkiem. Jak się okazuje, umowa jest bardzo niekorzystna dla gminy. Jest w niej zapis:

– Nakłady podwyższające wartość przedmiotu dzierżawy będą podlegały rozliczeniu po zakończeniu umowy, z uwzględnieniem odpisów amortyzacyjnych, jednakże nie wcześniej niż po upływie 20 lat od dnia zawarcia umowy. Amortyzacja będzie odliczana od nakładów podniesionych przez dzierżawcę na adaptację budynku.

Oznacza to dokładnie tyle, że gmina będzie musiała zwrócić dzierżawcy poniesione koszta na remonty po upływie 20 lat dzierżawy. W takim przypadku logicznym jest, że dzierżawcy „nie opłaca się”  ponosić teraz jakichkolwiek kosztów, ani przeprowadzać remontów w dawnej szkole, ponieważ nie dostanie za to żadnych zwrotów. Będzie się to opłacało za 9 lat, kiedy budynek do reszty zniszczeje, a gmina związana umową, będzie musiała zwracać poniesione koszty przez dzierżawcę. Istnieje więc realne ryzyko, że gmina za kilka lat będzie musiała zaciągnąć kilkumilionowy kredyt, by pokryć zobowiązania z umowy. Idąc dalej tym tropem, również realna jest sprzedaż budynku i działki za symboliczną „złotówkę”, jeśli gmina nie będzie w stanie pokryć kosztów remontów. A te zapewne będą kosztowne, ponieważ budynek z roku na roku niszczeje coraz bardziej. Do tego czasu są jednak marne szanse na to, że zostanie jakkolwiek zagospodarowany. Są to oczywiście hipotezy, jednak obawy mieszkańców są dokładnie takie same. Ponadto, gmina nie może zerwać umowy, ponieważ regularnie jest płacony czynsz oraz podatki, więc nie ma żadnej podstawy, aby ją zerwać.

– Jest mi podwójnie przykro patrzeć jak ten budynek niszczeje, ponieważ chodziłam tutaj do szkoły. Pamiętam, chociaż byłam dzieckiem, że nikt nie chciał jej zamknięcia, bo tutaj toczyło się życie, miała ona swój klimat, którego nigdzie indziej nie było. Szkoda, że tak po prostu ją zamknięto – mówi radna gminy Leoncin, Ewa Gruszka.

Temat wrócił jednak na tapetę.

– Ostatnio zgłosiła się do mnie mieszkanka Nowin, z którą byłyśmy już na spotkaniu w urzędzie gminy z panią prawnik. Po przeanalizowaniu umowy przez jej kancelarię, niestety gmina jest na przegranej pozycji i zbyt wiele w tej sprawie zrobić się nie da, ale na ostatniej sesji zaproponowałam radnym, abyśmy zrobili wizytację tego budynku, by wywrzeć presję na dzierżawcy. W tym momencie ustalamy z radnymi i pracownikami urzędu termin takiej wizytacji – dodaje radna.

Do tematu powrócimy po zakończeniu wizytacji.

AB

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *