Facebook

Aktualności z Fortu III w Pomiechówku

2021-02-21 4:37:12

W cyklu Aktualności z Fortu III w Pomiechówku publikujmy kolejne wiadomości o najnowszych wydarzeniach i odkryciach związanych z Fortem III w Pomiechówku. Przypominamy, że Fort III w Pomiechówku był w czasie II wojny światowej najstraszniejszą gestapowską katownią na Mazowszu. Fundacja dba o upamiętnienie tego zapomnianego miejsca, oraz pracuje nad utrwaleniem losów więźniów. Zapraszamy na stronę www.forttrzecipomiechowek.org oraz do lektury poniższych wiadomości

Po lewej Pani Jadwiga Czarnecka, a po prawej – jej siostra Irena

Siostry w Forcie III

W relacjach Fundacji o Forcie III w Pomiechówku przewija się stwierdzenie, że Fort to nie tylko tragedia więźniów, ale też ich rodzin. Oto co opowiedziała Fundacji, zmarła w 2020 r., pani Zofia Bilińska z Nowego Miasta koło Płońska. Poruszająca historia…

Pani Zofia mieszkała z mamą – Jadwigą Dołęgowską, z domu Czarnecką i jej 2 siostrami (Ireną i Marią Czarneckimi) w Nowym Mieście koło Płońska. Ojciec zmarł jak miała 2 lata. Brat matki mieszkał z żoną i 3 dzieci w Nowym Mieście nad Pilicą. W 1943 r. oboje zmarli. Matka pani Zofii, razem z siostrą Ireną, poszły pieszo do Nowego Miasta nad Pilicą i przyprowadziły osieroconą 3 dzieci do swojego domu. Po tym jak przyprowadziły dzieci, postanowiły iść jeszcze raz, po ich ubrania i pościel (biednie żyły i to było bardzo potrzebne). Ruszyły 18 maja 1943 r. Przewoźnik przewiózł Jadwigę i Irenę przez Narew łodzią – wprost na niemieckich żandarmów. Od razu zawieźli je do Fortu III w Pomiechówku. Maria Czarnecka została sama w domu z 6 dzieci. Była straszna bieda. Pani Zofia jadła ciągle ziemniaki. Przyrzekała sobie, że jak się skończy wojna – nigdy nie weźmie ziemniaków do ust. Pani Zofia starała się uzyskać zgodę na widzenie z matką. Komisarzowi niemieckiemu opisała, że są same, że mają na utrzymaniu siebie i 3 sieroty, że nie wie co robić. Poprosiła o przepustkę. Niemiec stwierdził tylko: „to po co je brałyście – to by zdechły i już”. Niemiec pozwolił jednak pani Zofii iść do Pomiechówka i tam wszystko załatwiać. Pojechała wozem z Kazimierą Czaplicką – dziedziczką z Żelez, której córkę Niemcy też więzili w Forcie III. Dojechały do bramy. Podały paczki wachmanowi i musiały od razu odjechać. Powiedział „wek” i gestem ręki kazał się wynosić. Jak pani Zofia stała w bramie, zauważyła ją jej matka, bo cele były naprzeciw bramy. Myślała, że córkę aresztowali. Zaczęła potwornie krzyczeć. Koleżanki z celi zarzuciły jej coś na głowę i wcisnęły twarz w podłogę, aby nie było wiadomo kto krzyczy. Niemcy by ją za coś takiego zabili. Prawie ją udusiły, ale nie wydało się, że to ona krzyczała. Wszystko to opowiedziała pani Zofii jej ciocia Irena, która była w Forcie z matką. Matka nigdy o Forcie nie opowiadała. Ciocia mówiła, że widziała w Forcie powieszonego jak łódka za ręce i nogi Szczepana Bilińskiego z Czarnot. Nie można było z nim rozmawiać, dawać mu pić ani jeść. Ciocia pamiętała też pana Ryzińskiego, który w czasie egzekucji z 31 maja 1943 r. zerwał się z szubienicy. Nigdy nie doszedł do siebie. Nawet jak odchodziły z Fortu to siedział stale pod murem. Ciocia opowiadał też, że widziała na korytarzu między celami doktora Wacława Gorzkowskiego z Nowego Miasta. Nie mogła z nim rozmawiać, więc gestem zapytała „co?”. Spojrzał na nią i prawą ręką zrobił znak krzyża. W październiku 1943 r. matkę i ciotkę Niemcy wypuścili. Po prostu przyszły do domu. Ustawiły miskę z wodą przed domem i myły się kilka razy. Ubrania spaliły, bo aż ruszały się od wszy i robaków. Niemcy ścięli cioci w Forcie włosy. Miała piękne, długie i gęste…

Zdjęcie wykonane w kwietniu 1945 r., podczas ekshumacji w Forcie III w Pomiechówku

Zidentyfikowani ułani z ciechanowskiego 11 PUL

Na łamach Tygodnika już jakiś czas temu Fundacja prosiła o pomoc w ustaleniu informacji o 10 ułanach 11 pułku ułanów legionowych z Ciechanowa, którzy zostali przez gestapo aresztowani i osadzeni w Forcie III w Pomiechówku. Wszyscy oni wyryli swoje nazwiska na ścianie celi śmierci i zostali rozstrzelani przez Niemców na Forcie, w dniu 30 lipca 1944 r. I oto nawiązał kontakt z Fundacją pan Cezary Szymczak – krewny jednego z ułanów – Wacława Komorowskiego. Pan Cezary posiada kilka pamiątek po swoim krewnym oraz cenne zdjęcia i informacje, którymi podzielił się z Fundacją.

Legitymacja osobista wachmistrza Komorowskiego

Przede wszystkim Fundacja otrzymała zdjęcie wykonane w kwietniu 1945 r., podczas ekshumacji w Forcie III w Pomiechówku (na dole, po prawej). To cela śmierci (zero). Na zdjęciu widać wyryte nazwiska ułanów 11 PUL z Ciechanowa. Domniemanie, że zrobione zostały w kwietniu 1945 r. wynika z dwóch okoliczności: napisy na ścianach są ciemne (obecnie ledwie widoczne i jasne) a osoby, które były w Forcie podczas ekshumacji w kwietniu 1945 r, mówiły o ścianach pełnych ciemnych napisów. Po drugie zdjęcie jest w posiadaniu rodziny wachmistrza Wacława Komorowskiego z 11 PUL (pana Cezarego Szymczaka). Ciała ułanów ekshumowano w kwietniu 1945 r. i pochowano w dniu 19 kwietnia 1945 r. na cmentarzu w Ciechanowie. Rodzina pana wachmistrza zrobiła więc to zdjęcie lub zdobyła zdjęcie zrobione przed tą datą. To jedno z dwóch znanych zdjęć zrobionych wewnątrz budynku fortowych koszar przed 1952 r., kiedy Fort został zajęty przez wojsko na skład amunicji.

Legitymacja małżonki wachmistrza Komorowskiego – Ireny

Fundacja otrzymała też zdjęcie papierośnicy pana Wacława Komorowskiego z inicjałami oraz symbolami pułku (u góry po prawej) oraz legitymację osobistą pana wachmistrza Komorowskiego (u góry) i jego małżonki (u góry, po prawej).

Papierośnica pana Wacława Komorowskiego z inicjałami oraz symbolami pułku

Pan Cezary Szymczak udostępnił też Fundacji książkę Ryszarda Juszkiewicza pt. „11 pułk ułanów legionowych im. marszałka Śmigłego Rydza”. Tam znajdują się zdjęcia dwóch innych ułanów zamordowanych w Forcie III – Stanisława Raubo (zdjęcie obok, po prawej) i  Bolesława Borowieckiego a także informacje o nich. Pan Stanisław Raubo (zdjęcie obok) był członkiem PONSu (Polski Obóz Narodowo – Syndykalistyczny), a później NSZ, pseudonim Orzeł. Książka przywołuje ciekawą relację dowódcy o odwadze i iście ułańskiej fantazji pana Stanisława. Otóż kiedy w czasie walk na początku września 1939 r., jako cekaemista, stracił w ogniu walki swój ckm a dowódca z wyrzutem zapytał dlaczego tak się stało, wrócił z kolegami na miejsce, gdzie toczyła się walka i odbił go niemieckim żołnierzom.

Na drugim portrecie uwieczniony jest Bolesław Borowiecki (zdjęcie obok, po prawej). Był przed mobilizacją plutonowym, członkiem plutonu trębaczy (sax sopran plus kotły). Z ww. publikacji pochodzą także dodatkowe informacje o wachmistrzu Stanisławie Jaworskim (zdjęcie obok, po prawej) z medalami prezentowane były już na łamach Tygodnika. Był we wrześniu 1939 r. chorążym pułku i opiekował się sztandarem pułku (tzw. sztandarowy był z reguły kawalerem orderu VM). Kolejny z 10 aresztowanych przez gestapo ułanów – wachmistrz Walenty Charszla to uczestnik wojny 1920 r. W czasie II wojny światowej należał do PONS-u do Podokręgu Północnego Mazowsza a potem NSZ. Był dowódcą kompanii na miasto Ciechanów.

Więcej o ułanach 11 PUL można znaleźć w Bazie Więźniów na stronie www Fundacji (www.forttrzecipomiechowek.org). Wszyscy ułani aresztowani zostali w ramach akcji odwetowej gestapo w dniu 29 czerwca 1944 r. Podejrzani byli o wykonanie wyroku na niemieckim urzędniku – Gustavie Podlichu, w Śmiecinie pod Ciechanowem. Wszyscy zostali rozstrzelani na Forcie III w Pomiechówku 30 lipca 1944 r.

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *