Facebook

Adwokat tych, którzy nie potrafią walczyć o swoje prawa

2019-01-26 12:16:23

O tym, jakie jedzenie szkodzi naszym czworonożnym przyjaciołom, na co chorują i jak z nimi pracować, aby byli oddanymi pupilami całej rodziny. Z Przemysławem Domalewskim, technikiem weterynarii i pasjonatem zwierząt, rozmawiała Ewa Gruszka.

Dużo słyszałam o Pańskiej ogromnej pasji do wszelkiej maści czworonogów. Nie wzięła się ona znikąd, nawet więcej! Przekształciła się w nietuzinkowy zawód.

Tak to prawda, od zawsze ciągnęło mnie do zwierząt. Pamiętam, jak momentami wszyscy mieli mnie dość, bo rozmawiałem tylko o pieskach. Jako dziecko pomagałem w stadninie koni i za pomoc uczyłem się jeździć konno. Konie są niesamowite, można bardzo dużo dowiedzieć się o swoim wnętrzu – koni nie da się oszukać. Praca z koniem wygląda jak praca ze zwierciadłem. Trzeba mieć nieskazitelnie czysty umysł – w przeciwnym razie koń będzie niespokojny, bądź nie będzie chciał współpracować. W dodatku nie można nic wymusić fizycznie od konia – nie raz konie ważą ponad pół tony. Czasami koń czegoś się wystraszy, bądź zdenerwuje – w takich sytuacjach trzeba być bardzo stabilnym i dawać mu wsparcie, że wszystko jest w porządku. Nie możesz przejawiać lęku czy strachu. Wszystko to zagrania psychologiczne. Przygarniałem również do domu każde zwierzę, którego potrzebowało pomocy – od kotów i psów, po ptaki i na myszach kończąc. Rodzice nie raz się złościli, że otwieram ZOO w domu. Szczerze powiedziawszy od zawsze wiedziałem, co będę robić w swoim życiu – czyli że, będę adwokatem tych, którzy nie potrafią walczyć o swoje prawa. Decyzja ta wpłynęła też ma moje życie osobiste w momencie wyboru szkoły średniej – ukończyłem technikum weterynarii, gdzie nabrałem wiedzy na temat anatomii czy fizjologii zwierząt. W międzyczasie uczęszczałem na duże ilości szkoleń i wykładów w tematyce zwierzęcej. Całe moje kieszonkowe przeznaczałem na te zajęcia, tylko dlatego, abym się kształcił. Tak mnie to interesowało, że praktycznie całe seminarium zapamiętywałem od razu. Mam swój zeszyt nawet, gdzie notuję wszystkie ważne informacje. Potrafiłem czytać książki o psach nocami, a później rano iść do szkoły na 8:00 rano. Ukończyłem też kurs treserski w 2014 roku w Rzeszowie z oceną doskonałą i z wyróżnieniem. W ten sposób posiadam uprawnienia tresera i zoopsychologa. Czynnie uczestniczyłem w fundacji zajmująca się terapią z udziałem psów – czyli dogoterapia. Wszyscy moi znajomi w Sylwestra szykowali piękne ubrania na imprezę – a ja potrafiłem iść do domu starców z moim psem, aby wnieść im troszkę słońca i uśmiechu. To jest niesamowite. Byłem też wolontariuszem w schronisku dla bezdomnych zwierząt, gdzie pomagałem bezdomnym zwierzętom. Chodziłem z nimi na spacery, przytulałem i bawiłem się z nimi. Później pomagałem w hodowli psów rasowych podglądając na czym polega praca hodowlana oraz chodziłem na praktyki do gabinetu weterynaryjnego, gdzie podglądałem pracę lekarzy.

W jaki sposób pracuje Pan z naszymi pupilami? Czego i jakimi metodami je Pan uczy?

Pracuję w nurcie fińsko-szwedzkim, czyli metodami z dużą motywacją do pracy tak, aby zwierzęta same z siebie chciały z nami pracować. Jest to bardzo ważne, ponieważ w ten sposób zwierzęta uczą się dużo szybciej i chętniej. Szkolenie takie pozbawione jest niepotrzebnej agresji czy przemocy.  Jednakże nie jestem zwolennikiem jednej metody – zawsze staram się dopasować metody do przewodnika i jego psa. My ludzie, jesteśmy tak różni, że nie można wyznawać jednej metody. Psychologa to nie matematyka, tutaj nie ma gotowych wzorów. Szkolenie musi być skuteczne, oraz takie gdzie obydwie strony – czyli człowiek i pies wiedzą, jakie są zasady i oczekiwania drugiej ze stron. W dużej mierze zajmuję się psami sportowymi. Posiadam psa rasy Owczarek Belgijski Malinois z którym trenuję obedience – czyli sportowe posłuszeństwo. Jeżdżę z nim na różne zawody i wystawy. Jest to mój ulubiony element, jednakże większość moich klientów to właściciele psów rodzinnych. Takich psów rodzinnych szkoleniem zajmuję się głównie.  Najczęściej tłumaczę zachowanie zwierząt, co zwierzęta oczekują i dlaczego zachowują się tak, a nie inaczej. Podczas takich lekcji, uczę naszych pupili przywołania, chodzenia na luźniej smyczy czy też niezjadania odpadków z ziemi.

Pracę z czworonogami, ale również z ich właścicielami i dziećmi traktuje Pan jak misję? Jaką wiedzę im Pan przekazuje?

Tak, to moja życiowa misja. Bardzo lubię kontakt z ludźmi. Jestem osobą bardzo otwartą i kontaktową, więc prowadzanie zajęć czy wykładów nie stanowi dla mnie żadnego problemu, wręcz przeciwnie – sprawia mi bardzo dużo przyjemności! Wykorzystuję aktywizujące metody dla dzieci z wykorzystaniem np. kolorowych plansz. Jeśli chociaż jedna osoba wykorzysta przekazaną wiedzę przeze mnie – to jest już mój wielki sukces. Dzieci w szkołach nie mają takich zajęć, a osobiście uważam, że jest to bardzo potrzebne. Zwierzęta otaczały nas, otaczają i otaczać będą. Dlaczego więc nie uczymy się jak żyć z nimi w zgodzie? Większość ludzi żyje w gonitwie, w ciągłym stresie przez co tracą poczucie co jest ważne, a co nie. Zawsze powtarzam, że wspomnień i uczuć nikt nam nie zabierze. Majątek nam ktoś ukradnie, albo go stracimy. Prawdziwych przyjaciół i wspaniałych wspomnień nigdy. Pokazuję więc ludziom jak działa na nas kontakt z naszymi zwierzętami – podczas głaskania spada nam ciśnienie krwi czy zwalnia praca serca. Jest to nawet potwierdzone badaniami naukowymi, bo kto nie lubi przytulić od czasu do czasu się do psa? Właścicieli zwierząt również uświadamiam o potrzebach ich pupili; że psy potrzebują regularnych spacerów czy dobrego żywienia. Dzieciom pokazuję jak w odpowiedzialny sposób zachowywać się w obecności psów. Najważniejszy jest moment, kiedy tłumaczę dzieciom co należy zrobić podczas ataku psa, co można oraz czego nie należy robić w takiej sytuacji. Teraz ludzie nie mają regularnego kontaktu ze zwierzętami czy przyrodą, bo zamykamy się w świecie wirtualnym. Jestem takim trochę rodzynkiem, ponieważ w wolne ciepłe dni uwielbiam obserwować miejskie sroki i wrony. Behawior ich jest niesamowity! To jak one myślą i wykorzystują różna narzędzia. Taka sroka czy wrona siedząc na koszu na śmieci jedną łapką potrafi sobie przytrzymać worek na śmieci i wykorzystywać resztki pokarmu. Taki ptak jak znajdzie orzecha, obserwuje jak jadą samochody i kładzie takiego orzecha w ciągu komunikacyjnym, aby samochód przejechał po takim orzechu i zmiażdżył skorupkę. Jest to po prostu niesamowite! To bardzo smutne, że większość ludzi nie umie dostrzec tego, co jest wokół nas.

Tak jak w przypadku ludzi, coraz bardziej szerzy się moda na fit jedzenie, dbamy o prawidłowe nawyki żywieniowe… Czy nasi czworonożni przyjaciele również mają czy powinny mieć jakieś nawyki żywieniowe? Jakie błędy najczęściej popełniają ich właściciele?

Żywienie to bardzo obszerny temat, jeśli chodzi o wywiad.  Można napisać o tym nie jedną książkę. Podstawowym czynnikiem jest, żeby zwierzę posiadało określone pory posiłków, a najlepiej, żeby jadło 2 razy dziennie. Wtedy praca narządów wewnętrznych jest uregulowana, a poziom glukozy jest w odpowiednim, stabilnym poziomie. Nasze psy nie powinny jeść węglowodanów, czyli klusków, ziemniaków czy ryżu – ponieważ ich organizm posiada proces glukoneogenezy, czyli przetwarzania tłuszczy i białek do energii potrzebnej dla mózgu i wewnętrznych organów. Nasze zwierzęta są najbardziej otyłe na świecie! Przebiliśmy nawet USA czy Niemcy! Należy pamiętać, że psy są mięsożercami, czyli w większości nie przyswajają części roślinnej. Dowodem na to jest budowa anatomiczna przewodu pokarmowego, fizjologia oraz biochemia. Nie przyswoją kwasów omega pochodzenia roślinnego, ponieważ nie potrafią ich przerobić na substancje, które będą mogły wykorzystywać. Potrzebują dostarczenia kwasów EPA i DHA – czyli kwasów omega pochodzenia zwierzęcego. 90% suchych karm dostępne na naszym rynku to zabójstwo dla naszych psów. Takie karmy są sprzedawane nawet przez lekarzy weterynarii. Na studiach weterynaryjnych praktycznie nie ma żywienia psów czy kotów – za to jest bardzo dużo żywienia zwierząt gospodarskich. Z drugiej strony sprzedaż takich karm przez lekarzy to dla nich czysty zysk. Należy pamiętać, że takie karmy posiadają ogrom cukru czy syropu glukozo-fruktozowego, który niszczy zęby naszym psom. Większość psów ma zdęcia po suchej karmie i boli je brzuch od tego. Po suchej karmie psy gubią bardzo dużo sierści. Również psy po suchej karmie wydalają duże i śmierdzące ilości odchodów. Jeśli zwierzęta mają takie objawy, które wymieniłem to znaczy, że nie jest to dobry sposób żywienia dla nich.

Czy tak jak ludzie, zwierzęta chorują na tzw. „choroby cywilizacyjne”? Na co najczęściej chorują?

Jest mnóstwo takich chorób. Największą zmorą dla naszych psów uważam, że jest to kamień nazębny – czyli rodzaj psiej próchnicy. Psy nie mają w ślinie amylazy – czyli aminokwasu będącego odpowiedzialnym za wstępne trawienie cukrów i węglowodanów. Bakterie znajdujące się na zębach korzystają z tego, żywią się tym i namnażają. W taki sposób powstaje kamień nazębny. W momencie spożywania przez psa pokarmu – bakterie te trafiają do układu pokarmowego osiadając na nerkach czy wątrobie. Krwioobiegiem dostają się bez problemu do serca. Następną chorobą jest dysplazja – jest to choroba przenoszona genetycznie. Polega na tym, iż główka kości udowej nie jest dopasowana do wgłębienia miednicy. W konsekwencji „ociera” się o kość w tym miejscu, w którym nie powinna. Sprawia to dość silny ból. Zdiagnozowana dysplazja w wieku 8 lat i więcej nie jest dysplazją (w sensie chorobą genetyczną) a zwyrodnieniem (nabytym w życiu). U psów również jest bardzo dużo nowotworów szerokiej maści.

Pomimo tego, że większość ludzi ma w domu zwierzę, to często brakuje nam pozornych i podstawowych informacji jak opiekować się zwierzęciem. Chciałby Pan coś zaproponować naszym czytelnikom?

Bardzo bym prosił, aby nie wierzyć we wszystko co Państwo usłyszą czy przeczytają. W Internecie jest bardzo dużo niewiarygodnych – nierzadko błędnych informacji dotyczących pielęgnowania czy opieki nad naszymi pupilami. Już od wiosny rusza mój blog, gdzie znajdą Państwo wiarygodne artykuły poparte wieloletnim doświadczeniem oraz badaniami naukowymi. Więcej na facebook: Szkolenie Psów – Przemysław Domalewski.

Dziękuję za rozmowę.

 

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *