Facebook

Tydzień tylko na „czwórkę”

2015-09-11 10:49:47


W minionym tygodniu podopieczni Marka Papszuna zmierzyli się w dwóch meczach ligowych. Nowodworzanie w obu spotkaniach zdołali zdobyć 4 punkty. Śmiało można stwierdzić, że tylko 4

Pierwszy mecz drużyna Świtu Nowy Dwór rozegrała na wyjeździe. Nowodworzanie udali się na ziemię łódzką, która jednak nie okazała się dla nich szczęśliwa. Trener Marek Papszun nie mógł nadal skorzystać z Michała Stecia, który dzień przed meczem dowiedział się o karze pauzy w trzech spotkaniach. Nieobecny był również Paweł Broniszewki, który doznał kontuzji mięśnia uda w meczu z Pelikanem.

Od początku spotkania podopieczni Marka Papszuna mieli optyczną przewagę. To nowodworzanie byli częściej przy piłce i znajdowali się pod polem karnym rywali. Jednak w pierwszej groźnej sytuacji Jewhen Radionow znalazł się na spalonym.

Dobrze w mecz od początku wszedł Piotr Basiuk. Młody pomocnik Świtu po jednej z akcji wywalczył rzut rożny. Do wykonania stałego fragmentu gry podszedł Patryk Koziara, który dośrodkował piłkę wprost na głowę zbiegającego na bliższy słupek Karola Drwęckiego i tak Świt w 19. minucie objął prowadzenie.

Kilka minut później bliski podwyższenia rezultatu był Mateusz Zawiska. Po świetnej akcji lewą stroną i dośrodkowaniu Łukasza Kominiaka strzał napastnika Świtu zablokowali obrońcy.

W bardzo dobrej sytuacji znalazł się też Piotr Basiuk. W 25. minucie na wolne pole wyprowadził go Radionow. Ten próbował przerzucać piłkę nad bramkarza w stronę Zawiski. Futbolówka jednak opuściła plac gry. Warta jedyne zagrożenie stwarzała po stałych fragmentach gry. Po jednym z nich w 42. minucie do wyrównania doprowadział Marcin Kobierski. Kapitan Warty dobrze odnalazł się w polu karnym, dopadł do źle wybitej piłki i silnym strzałem skierował ją do bramki Świtu.

Przed przerwą wyrównać mógł jeszcze Filip Kowalczyk. Jednak w decydującym momencie zdecydował się na podanie, które nie dotarło do adresata. Warta już na samym początku drugiej części meczu miała okazję do objęcia prowadzenia. Zaczęło się to wszystko jednak od faulu na Konradzie Karaszewskim, którego nie odgwizdał sędzia Albert Różycki. Piłka trafiła do Michała Bogdana, który wpadł w pole karne ściągając na siebie uwagę trzech obrońców i podał do niepilnowanego Kobierskiego. Doświadczony napastnik Warty, strzelił jednak na tyle źle, że jego strzał zdołał obronić Dawid Kędra.

Nie była to jedyna świetna interwencja golkipera Świtu. Kilka minut później po raz kolejny w świetny sposób obronił strzał Kobierskiego. W dalszej części meczu mnożyły się już tylko błędy sędziego. W pierwszej sytuacji faulowany w polu karnym był Patryk Koziara. Gwizdek sędziego milczał. W końcówce spotkanie dobrze na czystą pozycję wychodził Jakub Mażysz. W pierwszej sytuacji, kiedy wślizgiem zagrywał piłkę spod linii końcowej obrońca gospodarzy zagrał piłkę ręką. Sędzia Różycki pozostał niewzruszony. W następnej akcji bramkarz gości staranował młodego napastnika Świtu w walce o górną piłkę. Gwizdek sędziego ponownie milczał i trzeci rzut karny, który należał się podopiecznym Marka Papszuna pozostał tylko marzeniem. Co więcej sędzia reprezentujący Łódzki Związek Piłki Nożnej podyktował rzut wolny dla gospodarzy. Po wybiciu piłki przez bramkarza mecz się zakończył, a słów krytyki dla sędziego nie oszczędzał trener Marek Papszun.

Warta Sieradz – MKS Świt 1:1 (1:1)

Warta Sieradz: 24. Wlazłowski – 19. Bartłoszewski, 6. Krymarys, 4. Nawrocki, 16. Sosnowski – 5. Szyc, 10. Bogdan (86` 17. Różycki), 8. Łochowski, 20. Narożnik (77` 18. Szczepański) – 77. Pluta (90` 2. Wałęski) 11. Kobierski

Świt: 1. Kędra – 7. Szabat, 6. Drwęcki, 4. Gurzęda, 88. Kominiak – 23. Kowalczyk (84` 37. Maciejewski), 14. Koziara, 13. Karaszewski (79` 19. Mażysz), 9. Basiuk – 20. Zawiska(55` 11. Kozłowski), 10. Radionow

Żółte kartki: Bartłoszewski, Bogdan, Szyc – Drwęcki, Kowalczyk

W końcówce było nerwowo

Po sobotnim meczu bardzo ważnym starciem w kontekście pozycji w ligowej tabeli był mecz z Wartą Działoszyn. W drużynie Świtu cały czas brakowało Pawła Broniszewskiego, a do zespołu wrócił Michał Steć.

Od początku meczu obie ekipy próbowały rozgrywać swoje akcje w ataku pozycyjnym. Więcej razy pod bramką rywala był zdecydowanie Świt. Dobrze strzelał Piotr Basiuk, jednak na posterunku był Witold Cieślak. Świt swego dopiął w 20. minucie. Patryk Koziara świetnie uderzył z dystansu i nowodworzanie objęli prowadzenie.

Goście wyrównali w 42. minucie. Przy dośrodkowaniu z prawego skrzydła błąd popełnił Sebastian Cuch i nadbiegający zza jego pleców Daniel Lisowski nie miał problemów ze skierowaniem piłki do bramki.

Nowodworzanie dobrze rozpoczęli drugą połowę od groźnych ataków na bramkę Cieślaka. W 55. minucie Michał Steć okazał się sprytniejszy od jednego z obrońców przyjezdnych. Dośrodkował piłkę wprost na głowę Radionowa, a „Żenia” dokończył całą akcję.

W końcówce zrobiło się nerwowo, bowiem goście próbowali zdobyć wyrównującego gola. Świt odpowiadał kontratakami. Dopiero w 90. minucie Przemysław Szabat prostopadłym podaniem doskonale wyprowadził na czystą pozycję wprowadzonego po przerwie Rafała Maciejewskiego. Napastnik Świtu znakomicie zauważył, jak ustawiony jest Andrzej Cieślak i przelobował bramkarza Warty.

Świt nie bez wysiłku wygrał to spotkanie. Nowodworzanie następny mecz zagrają w sobotę 5. września o godzinie 11:00 w Warszawie z Ursusem. W sobotę 12 września na stadionie w Nowym Dworze mecz z warszawską Polonią. Czy Czarne-Koszule pod wodzą byłego trenera Świtu zdołają zdobyć komplet punktów przy Sportowej? O tym dowiemy się już niebawem.

MKS Świt – Warta Działoszyn 3:1

Świt: 1. Kędra – 3. Cuch, 6. Drwęcki, 4. Gurzęda – 7. Szabat, 14. Koziara, 17. Steć, 88. Kominiak(19` 13. Karaszewski) – 9. Basiuk(62` 23. Kowalczyk), 10. Radionow(89` 19. Mażysz), 11. Kozłowski(78` 37. Rafał Maciejewski)

Warta Działoszyn: 1. Cieślak – 4. Grzywiński, 18. Stasiak, 16. Bąkowicz(87` 14. Przezak) – 3. Stępień, 15. Prochnicki, 8. Zawieja(83` 7. Kurpiewski), 6. Lisowski, 11. Kukulski, 10. Marchewka(71` 17. Nagielski) – 9. Cukiernik

Żółte kartki: Cuch, Steć – Grzywiński.

Michał Kulesza

 

 

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *